Walentynki na jazzowo i filmowo w RCKP

Walentynki na jazzowo i filmowo w RCKP
fot. Paweł Fiejdasz

Coś w tej miłości jest, właściwie w muzyce i obrazie filmowym też. Takie coś, które sprawia, że serce bije szybciej, a człowiek czuje się szczęśliwszy. Nie pierwszy raz i pewnie też nie ostatni na krośnieńskiej scenie Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza zagościli muzycy których klasę i umiejętności publiczność nagradzała rzęsistymi brawami. Właściwie nie było utworu, czy nawet solowych wejść poszczególnych muzyków, które nie zakończyły by się oklaskami. Natomiast w artKinie licznie zgromadzona publiczność bawiła się przy komediowym repertuarze.

Jednak, to właśnie po zakończeniu koncertu Jazz Band Ball Orchestra, jedna osoba z publiczności, pedagog, muzyk wypowiedziała bardzo ważne i ciekawe zdanie: "Trudno będzie po tym koncercie zasnąć". W tych słowach jest właśnie to coś, co definiuje zarazem miłość i muzykę. Z pewnością widzowie mieli tysiące różnorakich powodów, by wziąć udział w "Walentynkach na jazzowo" w RCKP i "Filmowych Walentynkach" w artKinie, choć trzy w tej sytuacji można wymienić jako najważniejsze. To wspomniana – miłość - do siebie nawzajem oraz do muzyki czy filmu. Bez niej nie byłoby na scenie rozkochanych w dźwiękach artystów Jazz Band Ball Orchestra, którzy stanowią zgrany zespół, mimo tego że każdy z nich jest mocną indywidualnością. Bez niej nie byłoby na widowni publiczności. Bez niej nie byłoby bawiących do łez obrazów filmowych. I wreszcie... nie byłoby klimatu. A tego było wystarczająco dużo, by obdzielić jeszcze co najmniej dwa inne wydarzenia. Zbudowane w ten sposób emocje krążyły w obiegu nie tylko między muzykami a publicznością, ale też oplatały obydwie sale - widowiskową i kinową.

W artKinie wiadomo, że było komediowo i śmiesznie przy takich tytułach jak: "Słaba płeć?", "Co ty wiesz o swoim dziadku?" czy "Zupełnie nowy testament". Na scenie w RCKP zaś działo się wiele. Zwłaszcza, kiedy posłuchać można było równej, ciepło brzmiącej symbiozy perkusji i kontrabasu – w tej roli Wiesław Jemioł i Teofil Lisiecki. W to wszystko od czasu do czasu z mocno solowym nastawieniem przebijały się wysmakowany klarnet, dostojny saksofon, którymi pięknie posługiwał się Jacek Mazur czy momentami szalony puzon Marka Michalaka. W całości nie zabrakło krośnieńskiego akcentu – pięknie grającej harmonijki ustnej Roberta Lenerta. Warto w tym miejscu zacytować pewną słuchaczkę, która wychodząc z koncertu stwierdziła: "Piękny koncert. Nie spodziewałam się, że nasz Pan Robert tak ładnie gra".




Nic więcej dodawać raczej nie trzeba. To jest esencja "Walentynek na jazzowo" z Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza, , ale też tych "Filmowych" z artKina, które odbyły się dokładnie w Dzień Zakochanych 14 lutego 2016 r. Bezsenna miłość? Raczej bezcenna: do muzyki, filmu i siebie nawzajem.

Komentarze

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.