Naloty policji na stacje paliw brzmią wręcz absurdalnie, niestety tak wygląda aktualna rzeczywistość w kraju. Sypią się mandaty sięgające nawet 3 tysięcy złotych. Sytuacja jest ściśle związana z kryzysem paliwowym. Na co uważać i jak uniknąć kary finansowej?
Kryzys jest nakręcany przez samych kierowców. Żadne problemy z zaopatrzeniem stacji w paliwo przewidziane nie były, problem został sztucznie wygenerowany poprzez ogromne kolejki do dystrybutorów. Kolejki powstały pod wpływem fejk newsów o rzekomym braku paliwa oraz w związku z obniżką cen. Wielu kierowców tankowało na zapas do kanistrów i innych zbiorników, co miejscami spowodowało braki paliwa, które tylko nakręciły plotki o kryzysie i przyczyniło się do jeszcze większego oblężenia stacji.
W celu uspokojenia sytuacji zaczęto przykładać większą uwagę do przestrzegania limitów na stacjach. Policja na stacje jest wzywana przez samych kierowców, którzy zaczęli reagować na nieprzestrzeganie przepisów przez innych tankujących. Służby mają obowiązek stawić się na każde wezwanie i karać mandatami zgodnymi z aktualnymi przepisami o limitach oraz normami przewożenia paliwa w pojazdach. Prawo mówi jasno, że w pojeździe można przewozić do 240 litrów paliwa w szczelnie zamkniętych zbiornikach, nie licząc baku pojazdu. Paliwo nie może jednak znajdować się w jednym zbiorniku. Dopuszczalna pojemność zbiorników na paliwo to 60 litrów.
Paliwo musi być transportowane w odpowiednich zbiornikach. Związane jest to z europejskimi normami dotyczącymi przewozu drogowego materiałów niebezpiecznych. Przewożenie paliwa w zbiornikach, takich jak plastikowe bańki na wodę lub puste opakowania po chemikaliach jest zabronione. Te same zasady dotyczą oleju napędowego. Brak stosowania się do tego przepisu grozi mandatem do 3 tysięcy złotych.




Komentarze
Dodaj komentarz