Członkowie Zarządu byłych Krośnieńskich Hut Szkła Krosno S.A. usłyszeli wyrok

Członkowie Zarządu byłych Krośnieńskich Hut Szkła Krosno S.A. usłyszeli wyrok
fot. Andrzej Józefczyk

W Sądzie Okręgowym w Krośnie zakończył się, trwający od lutego 2014 roku, proces pięciu mężczyzn. Sprawa ma związek z działanością Krośnieńskich Hut Szkła Krosno S.A.

Przypomnijmy. Sprawą Krośnieńskich Hut Szkła Krosno S.A. Prokuratura Rejonowa w Krośnie zainteresowała się początkiem października 2008 roku.

Początki sprawy


W lipcu 2009 roku, sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Krośnie, która nadzorowała śledztwo prowadzone przez Komendę Wojewódzką Policji w Rzeszowie. Materiały dowodowe zbierano nie tylko w Polsce, ale i w innych państwach: Litwie, Łotwie, Estonii, Słowacji, Rosji, Stanach Zjednoczonych, Czechach, Turcji. Efektem prac śledczych był akt oskarżenia skierowany do sądu przeciwko członkom Zarządu KHS "Krosno" SA w latach 2002-2009. Zdaniem prokuratury, nadużywali oni uprawnień, nie dopełniali obowiązków, poświadczali nieprawdę oraz dopuszczali się innych nieprawidłowości w działalności gospodarczej KHS Krosno. Konsekwencją była konieczność ogłoszenia upadłości huty. Ich działanie miało przynieść szkodę w wielkich rozmiarach - ponad 88,6 mln zł.
sąd huta

Zarzuty


Jak ustaliła prokuratura, ponad 34,7 mln zł straciła huta na transakcjach związanych z opcjami walutowymi, które powinny być zawierane wyłącznie dla ochrony przed ryzykiem kursowym, a zawierane były wbrew stanowisku rady nadzorczej.
Prokuratura zarzuciła też oskarżonym nieprawidłowe zarządzanie gospodarką magazynową. Inwentaryzacja nie była robiona na bieżąco, towar był niewłaściwie przechowywany, przez co konieczna była jego przecena. W tym przypadku huta miała stracić prawie 28 mln zł.
Prokuratura miała też zastrzeżenia do funkcjonowania regionalnych centrów dystrybucji w Poznaniu, Wrocławiu, Mińsku Mazowieckim, Gdyni i Tarnowie. Brak nadzoru nad ich funkcjonowaniem, nie podjęcie w terminie działań zmierzających do likwidacji lub restrukturyzacji, spowodował szkody na ponad 9,6 mln zł.
Według ustaleń śledztwa, podobne straty KHS poniosła na wskutek działalności spółki córki w Moskwie. Na rynek rosyjski trafi ały wyroby z Krosna, mimo że nie wpływały zapłaty za wcześniej dostarczony towar.
Ponad 1 mln zł miała stracić na transakcji z firmą Tesco. W 2004 r. KHS miały zarobić 10 mln zł za sprzedaż nieruchomości przy ul. Grodzkiej. Do transakcji jednak nie doszło, gdyż jak ustaliła prokuratura, niedopełnione zostały formalności związane ze zwolnieniem hipoteki jednej z działek.
Kolejna niegospodarność to realizacja projektu "My soul to keep" dla zarejestrowanej w Hong Kongu firmy MSTK Limited. Krośnieńska huta miała wykonać unikatowe szklane kule. Nie została jednak zawarta umowa na piśmie, nie pobrano ani zaliczek, ani przedpłat. Kontrahent kul nie odebrał, a huta poniosła szkody w wysokości 600 tys. zł.
Byłe kierownictwo huty oskarżone zostało też o przestępstwa związane z rozliczaniem podatku VAT.
Z ustaleń prokuratury wynikało też, że Zdzisław S. - udziałowiec Krosna i przewodniczący rady nadzorczej zatrudniony był w charakterze doradcy do spraw organizacji i zarządzania bez określonego zakresu obowiązków. W tym przypadku szkoda huty to kilkaset tysięcy zł.
Łącznie oskarżonym postawiono 20 zarzutów. W trakcie śledztwa żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy.

Ponad 10-letni proces


Proces w Sądzie Okręgowym w Krośnie rozpoczął się 18 lutego 2014 roku. Na ławie oskarżonych zasiedli: Jacek S., Jan K., Andrzej B., Mirosław S. i Rafał W. Zdaniem prokuratury działali oni w różnych konfiguracjach osobowych. Wszyscy odpowiadali z wolnej stopy. Zastosowano wobec nich poręczenia majątkowe i zakaz opuszczania kraju. Zabezpieczono także mienie na rzecz grożących kar grzywien i roszczeń o naprawienie szkody.
Cały materiał dowodowy zgromadzony przez prokuraturę liczył 51 tomów akt i 61 tomów załączników.
sąd huta

Uniewinnieni lub sprawa umorzona


W mowach końcowych prokuratura zażadała dla oskarżonych kar bezwzględnego pozbawienia wolności oraz kar pozbawienia wolności w zawieszeniu. Z kolei obroncy chcieli uniewninnienia. Dzisiaj (29 grudnia) miał miejsce finał procesu w pierwszej instancji. W Sądzie Okręgowym w Krośnie został ogłoszony wyrok. Wszyscy oskarżeni zostali albo uniewinnieni od zarzucanych im czynów, albo sprawa została umorzona. W tym drugim przypadku miało to związek z tym, że sąd zmienił kwalifikację z działania umyślnego, jak chciała tego prokuratura, na działania nieumyślne. Spowodowało to w efekcie przedawnienie orzekania w tym zakresie i umorzenie w przypadku głównych zarzutów.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Jarosław Krysa zaznaczył, że był to proces na pewno nietypowy. Wielodniowe wypowiedzi oskarżonych, ogromne pisma procesowe, ogromnie odpowiedzi na akt oskarżenia, przesłuchania około 250 świadków, bardzo długie wystąpienia końcowe. Łącznie kilkadziesiąt terminów rozpraw.
Sędzia skupił się na najważniejszych i najistotniejszych, zdaniem sądu, kwestiach.

Dlaczego proces trwał tak długo?


Proces rozpoczął się 18 lutego 2014 roku. Po przesłuchaniu na wielu terminach i wysłuchaniu argumentacji oskarżonych, sąd postanowił zwrócić akta sprawy do prokuratury celem uzupełnienia materiału dowodowego.

- Dotyczyło to przede wszystkim sporzadzenia opinii przez innych biegłych, gdyż opinia podstawowego biegłego zbudzała wielokrotnie wyrażane kontrowersje. Trwało to dość dłuższy czas i proces ponownie ruszył w połowie listopada 2016 roku - powiedział sędzia Jarosław Krysa.

Był też problem z przesłuchaniem części świadków zamieszkałych w różnych częściach Polski, a nawet za granicą. Znaczna część tych świadków, na wnioski stron, była przesłuchiwana osobiście w sądzie. Nie było zgody na odczytanie wcześniejszych zeznań ze śledztwa.

- Gdy proces zbliżał się do zakończenia, w 2020 roku wybuchyła pandemia i wiele terminów musiało zostać odwołanych. Pojawiły się też bariery ze świadkami oraz biegłym, których w pewnym momencie nie można było "namierzyć". Wspomnę również, że przesłuchanie jednego biegłego trwało rok, co miało związek z jego sprawami zdrowotnymi - mówił sędzia.
sąd krosno

Dlaczego działanie nieumyślne?


Sędzia zaznaczył, że zadaniem sądu jest wniknąć w sferę psychiki osoby oskarżonej, co tak naprawdę nim kierowało.

- Czytając obszerny akt oskarżenia nie sposób znaleźć z jakiego powodu zarzuca się oskarżonym popełnienie czynu umyślnego. Co miało oskarżonymi kierować, aby mieli się dopuścić niemal wszystkich czynów powodujących istotną szkodę majtkową umyślnie. A spośród dwudziestu rzarzutów, aż 16 dotyczy popełnienia przestępstwa w sposób umyślny - stwierdził sędzia Krysa.

Sedzia w ustnym uzasadnieniu odniósł się również do wszystkich zarzutów z aktu oskarżenia.

Co dalej?


Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje odwołanie do Sadu Apelacyjnego w Rzeszowie.
Prokurator Monika Kaszubowicz, zastepca prokuratora okręgowego w Krośnie poinformowała, ze prokuratura na pewno wystąpi do sądu o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku. Po jego analizie zostanie podjęta decyzja co dalej.

Komentarze

Puzon
No a wy się martwicie jak w nimieckim markecie ukradniecie batonika za 1.29 zł. A tu panowie 100 mln , co daje średnio po 15 mln na głowę! Zdefraudowali, przepuścili , pracowników dopuścili do nędzy, kredytów, poniżenia społecznego, życia w nędzy i ubóstwie, rozwodem , rozłąki z bliskimi a może nawet utraty nieruchomości. A sąd nie będzie wnikał w psychikę oskarżonych po co Oni to robili . Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan na zrobi!!!
Odpowiedz
Antysedzia
Krysa i wszystko jasne
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.