Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała raport wstępny, w którym przedstawiła dotychczas ustalone okoliczności wypadku. Wynika z niego, że sobotni lot śmigłowcem Robinson R44 II o znakach rozpoznawczych F-HEAT miał być krótką podróżą z Krosna do Przeworska. Na pokładzie prywatnej maszyny znajdowali się pilot oraz dwóch pasażerów.
Start z krośnieńskiego lotniska nastąpił o godzinie 14:10. Dwanaście minut później pilot skontaktował się z wieżą kontroli lotniska Rzeszów-Jasionka, informując o planowanym krótkim lądowaniu w rejonie rzeszowskiego portu lotniczego. Postój miał trwać około dziesięciu minut. W tym czasie jeden z pasażerów opuścił śmigłowiec i nie kontynuował dalszej podróży. Ta decyzja prawdopodobnie uratowała mu życie.
Po ponownym starcie pilot potwierdził kontrolerom zamiar kontynuowania lotu do Przeworska. Maszyna miała lecieć po południowej stronie strefy kontrolowanej lotniska Rzeszów-Jasionka. To była ostatnia informacja od pilota.
O godzinie 14:52 kontrolerzy podjęli próbę nawiązania łączności radiowej ze śmigłowcem. Pilot nie odpowiedział. Kilka minut później, tuż przed godziną 15:00, do wieży kontroli zaczęły docierać niepokojące sygnały. Zespół ratownictwa przekazał informację o prawdopodobnym przymusowym lądowaniu śmigłowca na południe od Rzeszowa. Niemal w tym samym czasie straż pożarna pytała, czy kontrolerzy mają informacje o wypadku w rejonie miejscowości Malawa.
Służby lotniskowe próbowały skontaktować się z pilotem telefonicznie, korzystając z numeru uzyskanego z dokumentacji briefingowej. Bez rezultatu. Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie potwierdziła, że otrzymała zgłoszenie o wypadku śmigłowca w terenie zalesionym. Przekazano również informację, że są osoby poszkodowane.

Z ustaleń PKBWL wynika, że śmigłowiec zderzył się z masywem leśnym. Siła uderzenia spowodowała destrukcję kadłuba, zniszczenie łopat wirnika głównego oraz oderwanie belki ogonowej. Podczas kolizji z ziemią pękł jeden ze zbiorników paliwa, co wywołało pożar. Drugi zbiornik oddzielił się od kadłuba.
Raport PKBWL szczegółowo opisuje warunki atmosferyczne panujące w dniu wypadku. Nad południowo-wschodnią Polską znajdowała się zatoka niskiego ciśnienia, a pogoda szybko się pogarszała. - Pomiędzy godziną 14:00 a 16:00 występowało zachmurzenie całkowite oraz doszło do obniżenia wysokości podstaw chmur z 1000-2000 stóp nad poziomem gruntu do 160-330 stóp - wskazała Komisja w raporcie.
W praktyce oznacza to, że podstawa chmur obniżyła się z wysokości 300-600 metrów do zaledwie 50-100 metrów nad ziemią. Jednocześnie widzialność na pobliskim lotnisku Rzeszów-Jasionka, położonym około 14 kilometrów od miejsca katastrofy, spadła z 5 kilometrów do 300 metrów. Po godzinie 17:00 na lotnisku panowała już gęsta mgła.
Zespół badawczy PKBWL przeprowadził oględziny wraku śmigłowca oraz miejsca zdarzenia. Zabezpieczono szczątki maszyny do dalszych badań, a także dokumentację dotyczącą obsługi technicznej śmigłowca oraz uprawnień i historii szkolenia pilota. Ze zbiornika paliwa, który oddzielił się od kadłuba, pobrano próbkę do analizy laboratoryjnej. Zebrano również zeznania świadków zdarzenia.
Do dnia publikacji raportu wstępnego Komisja nie sformułowała zaleceń dotyczących bezpieczeństwa. Badanie przyczyn wypadku jest w toku. Celem prac PKBWL jest wyłącznie zapobieganie podobnym zdarzeniom w przyszłości - Komisja nie orzeka o winie i odpowiedzialności.








Komentarze
Dodaj komentarz