NIK skontrolowała zasilanie awaryjne w szpitalach. Jak wypadł Wojewódzki Szpital Podkarpacki w Krośnie?

NIK skontrolowała zasilanie awaryjne w szpitalach. Jak wypadł Wojewódzki Szpital Podkarpacki w Krośnie?
zdjęcie ilustracyjne

NIK oceniła gotowość szpitali na blackout - krośnieńska placówka ma mocny agregat, lecz systemowe zaniedbania dotyczą całej branży.

Wojewódzki Szpital Podkarpacki im. Jana Pawła II w Krośnie był jedną z 15 placówek objętych kontrolą Najwyższej Izby Kontroli dotyczącą gotowości szpitali na wypadek nagłej utraty zasilania w energię elektryczną.

Kontrola wykazała, że choć wszystkie badane szpitale posiadają agregaty prądotwórcze, to w części z nich stwierdzono nieprawidłowości w serwisowaniu sprzętu, prowadzeniu dokumentacji technicznej i aktualności procedur awaryjnych.

Krośnieński szpital, zakwalifikowany do III stopnia zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej - najwyższego wśród kontrolowanych placówek w województwie podkarpackim - dysponuje agregatem prądotwórczym o mocy 640 kW, wyprodukowanym w 2012 roku. Urządzenie to pokrywa 98,8 procent potrzeb mocy szczytowej szpitala, co znacznie przekracza ustawowe minimum wynoszące 30 procent.

Na tle pozostałych kontrolowanych placówek jest to wynik plasujący krośnieński szpital w środku stawki - siedem szpitali dysponowało agregatami zdolnymi pokryć ponad 100 procent zapotrzebowania, natomiast pozostałe, podobnie jak szpital w Krośnie, zabezpieczały od 48 do 98,8 procent mocy szczytowej.

Kontrola NIK objęła łącznie placówki w pięciu województwach: zachodniopomorskim, kujawsko-pomorskim, dolnośląskim, śląskim i podkarpackim. W ramach tego ostatniego skontrolowano oprócz szpitala w Krośnie również placówki w Leżajsku i Rzeszowie. Wszystkie 15 szpitali posiadało agregaty prądotwórcze, a 13 z nich było wyposażonych także w zasilacze UPS zapewniające bezprzerwowe zasilanie kluczowych systemów medycznych. Dwie placówki nie spełniały wymogów w zakresie UPS-ów, co - zdaniem kontrolerów - mogło mieć wpływ na bezpieczeństwo pacjentów.

Istotnym problemem okazało się serwisowanie urządzeń awaryjnych. Szpitale nie zapewniły rzetelnego i terminowego przeglądu agregatów prądotwórczych, a w siedmiu placówkach wystąpiły opóźnienia w przeglądach technicznych aparatury medycznej wyposażonej we własne źródło podtrzymywania zasilania. Spośród 366 skontrolowanych urządzeń tego typu 54 miały przegląd przeprowadzony z opóźnieniem, przy czym w ponad 70 procentach przypadków odpowiedzialność leżała po stronie szpitali.

NIK zwróciła również uwagę na braki w dokumentacji. W ośmiu z 15 szpitali nie opracowano wymaganych instrukcji eksploatacji urządzeń energetycznych, a w dwóch kolejnych instrukcje te były niekompletne.

- Wobec zagrożeń geopolitycznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej potrzeba skutecznego zabezpieczenia szpitali na wypadek nagłej utraty zasilania nabrała szczególnego znaczenia - wskazała Najwyższa Izba Kontroli w komunikacie pokontrolnym.

NIK wnioskuje do dyrektorów skontrolowanych szpitali o przeprowadzanie próbnych uruchomień agregatów zgodnie z dokumentacją producentów, opracowanie kompletnych instrukcji eksploatacji urządzeń energetycznych, zapewnienie bezprzerwowego zasilania kluczowych systemów szpitalnych oraz terminowe planowanie przeglądów technicznych aparatury medycznej.

Komentarze

aaaaaa
Bezpiecznie w szpitalu nie może być.
Jeszcze człowieka naprawią xd
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.