Zgłosił czołowe zderzenie i pożar. Okazało się, że wszystko zmyślił

Zgłosił czołowe zderzenie i pożar. Okazało się, że wszystko zmyślił
zdjęcie ilustracyjne

Policjanci i służby ratunkowe zostali postawieni w stan gotowości po zgłoszeniu o groźnym wypadku w Polańczyku, w którym miały brać udział płonące pojazdy. Na miejscu okazało się jednak, że do żadnego zdarzenia nie doszło, a fałszywy alarm wywołał nietrzeźwy 67-latek.

Wczoraj o godzinie 19.25 policjanci otrzymali zgłoszenie o groźnym wypadku drogowym, do jakiego miało dojść w Polańczyku. Według relacji zgłaszającego, czołowo zderzyły się ze sobą dwa samochody, pojazdy się palą, a na miejscu wypadku panuje panika. Na miejscu, gdzie udały się dwa patrole Policji, jak również załogi straży pożarnej i pogotowia ratunkowego, okazało się, że do żadnego wypadku nie doszło.

Policjanci ustalili, kto jest właścicielem telefonu, z którego zaalarmowano służby. Okazał się nim być 67-letni mieszkaniec Polańczyka. Mężczyzna był tak pijany, że nie był w stanie skutecznie poddać się badaniu alkomatem. Nie był też w stanie logicznie wytłumaczyć, dlaczego powiadomił o wypadku, który nie miał miejsca, a tym samym wprowadził w błąd operatora numeru alarmowego 112. Interwencja zakończyła się dla 67-latka sporządzeniem przez policjantów wniosku o ukaranie do sądu.

Zgodnie z art. 66 Kodeksu wykroczeń "Kto chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, blokuje telefoniczny numer alarmowy, utrudniając prawidłowe funkcjonowanie centrum powiadamiania ratunkowego - podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł".

Źródło: KPP Lesko

Komentarze

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.