Do niedawna panowało przekonanie, że paraliż czterokończynowy uniemożliwia prowadzenie samochodu na resztę życia. Osoby z niepełnosprawnością stopniowo łamią kolejne stereotypy i swoją determinacją pokazują, że mogą robić znacznie więcej, niż wydawało się niektórym zdrowym osobom. Sam Schmidt po tragicznym w skutkach wypadku nie może poruszać rękoma i nogami, jednak nie poddaje się i nadal jest kierowcą.

Tragiczny wypadek twórcy Arrow McLaren SP


Sam Schmidt jest twórcą zespołu Arrow McLaren SP, który przygotowywał się do zawodów w IndyCar. Wraz z McLaren Racing, Arrow Electronics i Arrow Schmidt Petersen Motorsport testował samochód, z którego miał korzystać zespół w czasie zawodów. Podczas testów na torze Schmidt uległ wypadkowi, którego skutkiem jest czterokończynowy paraliż.

Kierowca po rekonwalescencji może poruszać jedynie głową i kontrolować swój oddech. Wypadek spowodował u niego tetraplegię. Uszkodzenie rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym na obecnym etapie rozwoju medycyny konwencjonalnej jest niemożliwe do naprawienia. Schmidt musiał pogodzić się z brakiem możliwości powrotu do pełnej sprawności i koniecznością życia na wózku. Ograniczenia fizyczne stanowią dla niego niewielką przeszkodę, gdyż już po wypadku udało mu się ukończyć wyścig górski Goodwood Festival of Speed. Jak tego dokonał?

Sterowanie samochodem za pomocą ruchów głową i oddechu


Sam Schmidt dzięki swojej determinacji dopomógł w stworzeniu działającego interfejsu człowiek-samochód. Na Goodwood Festival of Speed Schmidt nie tylko wziął udział w wyścigu, ale i go ukończył z całkiem dobrym wynikiem. Jego samochodem był McLaren 720S. Auto przeszło przez szereg specjalnych modyfikacji, wykonanych przez Arrow Electronics. Kamery na podczerwień w kokpicie śledziły ruchy głowy kierowcy, a urządzenie umieszczone na jego twarzy monitorowało siłę wdechu i wydechu.

Schmidt prowadził auto w egzoszkielecie. W SAM Suit nie miał jednak bezpośredniego wpływu na kierowanie pojazdem. W McLarenie decydował natomiast o wszystkich aspektach, od których zależy wygrana lub porażka w wyścigu rajdowym. Dzięki temu udowodnił, że paraliż czterokończynowy nie przekreśla szansy na prowadzenie samochodu. Osoby z niepełnosprawnością mogą poruszać się nim tak samo jak zdrowi ludzie, a nawet uczestniczyć w wyścigach z wręcz zaskakującymi wynikami.

Sprawdź nowinki technologiczne w serwisie https://nano.komputronik.pl/

Co dalej z samochodami dla osób sparaliżowanych?


Sam Schmidt stworzył samochód sterowany ruchami głowy i siłą oddechu nie tylko, by kontynuować swoją pasję. Jego główną motywacją po wyjściu ze szpitala było promowanie rozwiązań, które ułatwią życie osobom z niepełnosprawnościami. Zależało mu na przygotowaniu auta, którego prowadzenie będzie możliwe nawet po przerwaniu rdzenia kręgowego. Dzięki samochodowi tego typu kierowca ma zyskiwać większą niezależność i możliwość samodzielnego przemieszczania się pomiędzy dwoma odległymi punktami. Dodatkowo prowadzenie samochodu ma przynosić radość osobom z niepełnosprawnością.

Schmidt testował nie tylko McLarena, ale i zmodyfikowaną Corvettę. Drugi samochód jest wyposażony w sterowanie ruchem głowy, oddechem i głosem. Arrow Electronics przyznaje, że na razie nie ma pomysłu na wejście na rynek z ofertą swoich samochodów dla osób niepełnosprawnych. Ideą Schmidta jest stworzenie ich w cenie, która umożliwi korzystanie z pojazdów tego typu statystycznym konsumentom. Jest to ogromne wyzwanie, zarówno pod względem przygotowania optymalnych cenowo technologii, jak i w kwestii znalezienia korporacji, które podejmą się wdrożenia sterowania ruchem głowy, oddechem i głosem. Bez wsparcia majętnych inwestorów taka produkcja może być niemożliwa. Warto jednak próbować pozyskać ich wsparcie, gdyż prowadzenie auta to ważna umiejętność dla niepełnosprawnych, którym zależy na aktywności i życiu z jak najmniejszą liczbą ograniczeń.

Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. terazKrosno.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.