Zespół Karpat Krosno pewnie pokonał drużynę z Sosnowca, czym zapewnił sobie kolejny komplet punktów i utrzymał trzecią pozycję w tabeli. Choć przed spotkaniem to gospodynie uchodziły za faworytki, to Dominik Stanisławczyk, w rozmowie z serwisem nowiny24.pl, przestrzegał przed zbyt szybkim dopisywaniem sobie punktów.
  

"Dziewczyny bardzo chcą wygrać, a ja wierzę, że im się to uda. Oczywiście nikt punktów sobie jeszcze nie dopisuje, bo SMS choć jest ostatni, ma wysoki i nieobliczalny zespół. Nie możemy im dać się rozkręcić, bo może być z nami krucho. Jak narzucimy swój styl gry to zwyciężymy."



W pierwszym secie plan nakreślony przez trenera udało się "Karpatkom" zrealizować bez zastrzeżeń.Kilka punktów przewagi, wywalczonych w początkowej fazie potyczki, pozwoliło kontrolować przebieg gry. Dobra dyspozycja Karpat szybko znalazła odzwierciedlenie na tablicy wyników i zawodniczki schodziły na regulaminową przerwę kiedy na koncie przyjezdnych było zaledwie 16 oczek. Mimo zwycięstwa w partii na twarzy trenera Karpat trudno było doszukać się uśmiechu, bo kontuzji w jednej z wymian doznała Iwona Grzegorczyk, która jest ważnym ogniwem krośnieńskiego zespołu.



Brak doświadczonej atakującej na boisku dał się odczuć już na początku drugiego seta, którego lepiej rozpoczęły podopieczne Grzegorza Kosatki. Trzypunktowe prowadzenie Sosnowiczanek utrzymywało się przez większą część seta, ale decydujące minuty należały do zawodniczek Karpat. Najpierw zniwelowały przewagę, by chwilę później zakończyć seta mając o trzy oczka więcej na swoim koncie.



W trzecim starciu „Karpatki” nie pozwoliły rywalkom odskoczyć i przez dłuższą chwilę kibice obserwowali wyrównane widowisko. Chwilowy kryzys w szeregach przyjezdnych zaowocował pięciopunktową przewagą Krośnianek. Kiedy wydawało się, że losy tego seta, a zarazem spotkania, są już przesądzone, to podopieczne Dominika Stanisławczyka stanęły, pozwalając rywalkom odrobić straty. Kiedy starcie wkraczało w decydującą fazę, na tablicy wyników był remis 20:20. W końcówce górę wzięło doświadczenie i szósty raz w tym sezonie ligowym piłka poszybowała wysoko w górę przy akompaniamencie krośnieńskiej publiczności.



PWSZ Karpaty MOSiR KHS Krosno – SMS PZPS I Sosnowiec 3:0 (25:16, 25:22, 25:22)



Podsumowując dzisiejsze spotkanie Dominik Stanisławczyk zwrócił uwagę, że sytuacja z pierwszego seta wprowadziła w szeregach zespołu Karpat nieco nerwowości. Mimo wszystko jest zadowolony, że w końcówce jego podopieczne zachowały więcej zimnej krwi i odniosły kolejne, ważne zwycięstwo.


"Nasza gra dzisiaj może nie wyglądała najlepiej, ale najważniejsze są 3 punkty. Niestety już w pierwszym secie kontuzji doznała Iwona Grzegorczyk, co znacznie osłabiło nasza siłę w ataku. Być może to w pewnym stopniu wprowadziło w nasze szeregi dekoncentracje i w konsekwencji 2 i 3 set był bardzo nerwowy. Całe szczęście w decydujących momentach to my, dzięki naszemu większemu doświadczeniu, zdobywaliśmy punkty i wygraliśmy mecz. Gratuluję dziewczynom, bo mecze, w których jest się faworytem gra się ciężko. Teraz skupiamy się już na dwumeczu z Ostrowcem."



Joanna Bednarczyk, która prowadząc statystyki, na bieżąco analizuje grę swoich podopiecznych, zwróciła uwagę na małą liczbę błędów własnych, popełnianych przez krośnieńską drużynę. Jest to dobry prognostyk przed pucharowym oraz ligowym spotkaniem z drużyną z Ostrowca Świętokrzyskiego.


"Zespół z Sosnowca jest bardzo młody i pełen ambicji, więc nie można było pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji. W stosunku do ostatnich meczów znacznie mniej popełniliśmy własnych błędów, dużo punktów zdobytych blokiem, bardzo dobre przyjęcie i skuteczny atak, te elementy złożyły się na pewne zwycięstwo."



Kapitan krośnieńskiego zespołu, Katarzyna Nadziałek, podkreśliła, że przedmeczowe przypuszczenia, co do możliwości podopiecznych Grzegorza Kostaki były jak najbardziej uzasadnione. Młode zawodniczki SMSu potrafiły wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, aby postraszyć rywalki.


Cieszymy się z kolejnej wygranej za 3 punkty. Spotkanie pomimo tego, że skończyło się dosyć szybko nie przebiegało jednostronnie. Dziewczyny z Sosnowca, czego się spodziewałyśmy, pokazały „pazurki” i raczyły nas mocnymi atakami od czasu do czasu. Może w naszym wykonaniu nie było to najlepsze spotkanie, ale liczy się wynik końcowy. Miałyśmy liczne przestoje, ale najważniejsze, że zawsze wychodziłyśmy z nich zwycięsko. Jedyny powód do smutku w dniu dzisiejszym to kontuzja naszej podstawowej zawodniczki, co także troszkę wybiło nas z rytmu. Miejmy nadzieję, że Iwona szybko wróci do trenowania i teraz bojowo nastawiamy się na KSZO Ostrowiec."



Kolejny raz na wysokości zadania stanęli sympatycy krośnieńskiej siatkówki, tworząc fantastyczną oprawę spotkania, co nie uszło uwadze libero Karapat, Paulinie Czekajskiej.


Bardzo cieszymy się ze zdobytych trzech punktów. Cieszy również poprawa naszej gry, chociaż dalej mamy mankamenty, na którymi musimy pracować i trochę pecha jeśli chodzi o kontuzje w zespole. Mamy nadzieje, że te ostatnie w końcu opuszczą naszą drużynę i już w pełni zdrowe będziemy dalej walczyć o kolejne punkty. Dziękuję również kibicom za to, że tak licznie przybywają na nasze mecze i są z nami i w tych dobrych i złych momentach.



Oprócz podziękowań dla kibiców Katarzyna Nadziałek nie zapomniała również o Prezesie Krośnieńskiego Stowarzyszenia Siatkówki i kończąc swoją wypowiedź posłała mu bardzo słodkiego całusa.


Dziękujemy przy okazji kibicom za umilanie tego spotkania. Bardzo fajnie się gra jak wiemy, że kibice nas wspierają. Aha i oczywiście naszemu kochanemu Prezesowi składamy najserdeczniejsze życzonka.



Daniel Kasztanek

khskarpaty-krosno.pl