W Jaśliskach 28 sierpnia 2016 r. odbyły się dożynki parafialno - gminne na które przybyli mieszkańcy gminy i wierni z wielu zakątków Polski i świata.
To za sprawą Matki Bożej Jaśliskiej, Królowej Nieba i Ziemi - mówili wierni parafii Jaśliska, którzy w niedzielę przynieśli do kościoła parafialnego, dożynkowe wieńce.
- To Ona chyba sprawia, ze kiedy oddajemy jej Cześć, jest słoneczna pogoda i tak jest od kilkudziesięciu lat. Dawniej wieńców bywało ok. pięćdziesięciu. Nasz Proboszcz, ks. Jan Baran, który przybył dzisiaj, poddawał pomysły, namawiał mieszkańców by tworzyli swoiste arcydzieła.

Dożynki swoim rodowodem sięgają czasów przedchrześcijańskich i mają związek z pogańskim Świętem Plonów, kończącym żniwa. Żniwa w dawnej tradycji polskiej rozpoczynały ciche i pracowite zażynki, a kończyły głośne i roztańczone dożynki. Polskie tradycje dożynkowe znane są od XVI wieku, kiedy to rozwinęła się gospodarka folwarczno-dworska. Uroczystości te urządzali dla żniwiarzy właściciele majątków ziemskich. Była to zabawa i poczęstunek, które stanowiły nagrodę za dobrze wykonaną pracę przy żniwach. Jedno jednak pozostało niezmienne – istotą tych obrzędów było dziękczynienie za pomyślne zbiory. Pomimo rozwoju cywilizacyjnego, w człowieku pozostała potrzeba podziękowania za zapewniające przeżycie dary ziemi.

Dawniej obyczaj dożynkowy ten nazywany był wieńcowem. Stanowiło to nawiązanie do najważniejszego symbolu tego święta, czyli wieńca utkanego z kłosów zbóż i czerwonej jarzębiny. Synonimem dla dożynek jest też tzw. okrężne. Był to zwyczaj jesiennego objeżdżania lub obchodzenia pól, czyli ich okrążania po ścięciu plonów. Dożynki to obchody z wieńcem, ale też z chlebem wypieczonym z nowo zebranego ziarna. Gdzieniegdzie też obchody te wciąż nazywane są Świętem Plonów.

Uroczystości dożynkowe rozpoczynały się wraz z momentem plecenia wieńca. Wieńce w swym kształcie przypominały koła lub wielkie korony. Do każdego wieńca oprócz łanów zbóż dodawano jarzębinę, kwiaty, owoce i orzechy. Jeszcze do niedawna umieszczano na nich żywe koguty, małe gąski lub kaczęta, które z czasem zostały wyparte przez sztuczne ozdoby. Zwierzęta te na szczycie wieńca miały zapewnić dobry i zdrowy przychówek gospodarski. Wieniec dożynkowy niosła na głowie lub na wyciągniętych rękach najlepsza żniwiarka. Za nią postępował orszak odświętnie ubranych chłopów, którzy w rękach dzierżyli wyczyszczone i przystrojone sierpy. Cały orszak udawał się pod dworek do dziedzica, aby poinformować go o zakończeniu prac polowych przy zbieraniu zbóż. Wieniec przechowywano w stodole do następnego roku. A wykruszone z niego ziarno wsypywano do worków z ziarnem siewnym, by zapewnić sobie dostatni urodzaj.

Dożynki w Jaśliskach

Na niedzielną uroczystość przybył ks. bp Edward Frankowski, który w swojej homilii powiedział o trudzie rolnika i wdzięczności dla niego za trud. „Młodym pokoleniom należy przypominać o patriotyzmie i o byciu solidarnym” kontynuował ks. Biskup. Powiedział także o łączeniu się we wspólnym działaniu. Pogratulował proboszczowi ks. Grzegorzowi Polaszowi, za wykonanie wszystkich prac przy renowacji kościoła. W tradycyjnej procesji wokół jaśliskiego rynku przeszli wierni niosąc 14 wieńców. Uczestniczyli w niej także przedstawiciele władz Rzeczypospolitej Polskiej oraz samorządów terytorialnych.

Druga część uroczystości rozpoczęła się na jaśliskim rynku o godz.15.00. Wójt Gminy, Adam Dańczak oraz Przewodniczący Rady Gminy Bogusław Gwiżdż, wręczyli pięciu parom medale „Za długoletnie pożycie małżeńskie”. Całość uroczystości w tym momencie nadzorował sekretarz gminy, Piotr Urban.

50 lat przeżyli ze sobą:
- Zofia i Józef Winnicki z Posady Jaśliskiej;
- Maria i Michał Kostycz z Posady Jaśliskiej;
- Genowefa i Paweł Kniażyński z Posady Jaśliskiej;
- Michalina i Eugeniusz Łątka z Woli Niżnej;
- Marianna i Bolesław Madej z m. Szklary.

Dożynki w Jaśliskach

Kolejnym elementem spotkania było wręczenie tytułu Honorowego Obywatela gminy Jaśliska: Otrzymali go:
- Elżbieta Łukacijewska;
- Piotr Babinetz;
- Bogdan Rzońca;
- ks. Jan Baran;
- Marek Górakk;
- Stanisław Lorenc s. Bronisława;
- Jan Łątka;
- Stanisław Puchalik (pośmiertnie).

Honorowy tytuł „Zasłużony dla gminy Jaśliska” otrzymali:
- Dariusz Sobieraj;
- Stanisław Lorenc s. Bolesława;
- Maria Kaczor;
- Bogdan Kuliga;
- Jan Murdzyk;
- Ignacy Lorenc;
- Jan Farbaniec.

Dożynki w Jaśliskach

Kolejną część Dożynek stworzył blok rozrywkowy. Na początku był turniej sołectw, gdzie w różnych konkurencjach mogli się sprawdzić mieszkańcy wiosek: Daliowej, Szklar, Posady Jaśliskiej, Jaślisk i Woli Niżnej. Turniej sołectw wygrała drużyna z Posady Jaśliskiej, następnie Jaślisk i Daliowej. Nagrodą był złoty, srebrny i brązowy gumofilc (1 szt.). W tym miejscu Jacek Gutowski (kilkanaście lat temu osiedlił się w Jaśliskach) przedstawił historię miejscowości i okolic.

Dożynki w Jaśliskach

Spragnieni tańca, zaczęli go na kostkowym parkiecie jeszcze zanim rozpoczęła grać orkiestra. Następnie zaśpiewał zespół ISKRA z Długiego koło Sanoka, a z kolei wystąpili Tereściacy z Zawadki Rymanowskiej oraz Gabriela Winnicka i Joanna Futyma. Wystąpił też Jan Grzywacz, harmonijkarz ustny, miłośnik historii i regionu z Woli Niżnej. Tuż przed festynem zagrało i zaśpiewało 3 osobowe, męskie trio z pobliskiego Čertižnego na Słowacji. Niektóre melodie podobne były do polskich, gdyż kiedyś byliśmy pod tym samym zaborem i kultura była taka sama. A kiedy zapadł zmrok, na scenę weszła grupa coverowa GOLD.

Dużą popularnością cieszył się stragan z winem… truskawkowym, które przypominało o filmie nakręconym w tej miejscowości, z udziałem mieszkańców.

Dożynki w Jaśliskach

Na zakończenie należy nadmienić, ze nie było to tylko święto plonów, ale także rocznica powstania m. Jaśliska. 650 lat temu, 28 stycznia 1366 roku, zostało lokowane przez króla Kazimierza Wielkiego na trakcie handlowym prowadzącym na Węgry.

Konferansjerem imprezy był regionalny przewodnik, biesiadnik, miłośnik historii, kultury i tradycji Stanisław Lorenc z Jaślisk, a całość przygotowały pracownice GOK: Alicja Majdosz i Magdalena Gajewska.

Świtało już, a pierwsze pienia kogutów było słychać od Szklar aż po Szachty, od Spalonej po Lipowiec. Wtedy to ostatni miłośnicy hulanki i swawoli wracali do swoich domostw. Na pytanie "Jak po dożynkach?" Odpowiadali: "O następnych się myśli...".

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji.

Oceń artykuł