Ostatnia tegoroczna kolejka na pierwszoligowych parkietach, to dla wielu zespołów okazja, aby zapewnić sobie dobre samopoczucie podczas świąteczno-noworocznej przerwy. Nie inaczej będzie w piątkowym starciu drużyny Karpat z krakowską Wisłą. Dziesiąta kolejka była dla obu zespołów udana i podtrzymanie zwycięskiej passy wydaje się być bardzo kuszącym posunięciem.
Faworytem tego starcia są gospodynie, za czym przemawia nie tylko atut własnego boiska, czy pozycja w tabeli, ale również wynik pierwszego starcia, które zakończyło się zwycięstwem Karpat 3:1. Piątkowe spotkanie będzie miało kilka dodatkowych podtekstów. Naprzeciwko „Karpatek” stanie ich była koleżanka, Lucyna Borek, która obecnie reprezentuje barwy krakowskiego zespołu. Szykuje się również mały pojedynek na ławce trenerskiej, w której „mistrz” zmierzy się z jednym ze swoich „uczniów”. Kto z tej potyczki wyjdzie zwycięsko?

Dominik Stanisławczyk, który wystąpi w piątkowym spotkaniu w symbolicznej roli "ucznia", daleki jest od lekceważenia możliwości rywala. W jego ocenie zespół Tomasza Klocka zrobił ogromny postęp od czasu rozgrywania pierwszego spotkania.
"Do meczu z Wisłą podchodzimy jak do każdego innego. Jedyną różnicą jest to, że będzie to ostatnie spotkanie w bardzo udanym dla naszego klubu roku 2013, w związku z czym, będziemy chcieli zakończyć je zwycięstwem. Mecz ten zostanie rozegrany przed naszą publicznością, co na pewno będzie naszym atutem, ale nie stawiamy się w roli faworyta, bo Wisła ma bardzo dobrą drużynę i od czasu naszej poprzedniej potyczki zrobiła duży postęp. Jest to zespół wyróżniający się bardzo dobrą grą w obronie, co głównie jest zasługą Lucy - naszej wychowanki."

Krośnianki, w kolejnym już spotkaniu, będą zmuszone radzić sobie bez kontuzjowanej Iwony Grzegorczyk, co zdaniem trenera może być pewnym utrudnieniem.
Do składu [Wisły] wróciła również kontuzjowana Sandra Biernatek, co wyraźnie wzmacnia ich siłę ofensywną. My niestety nadal musimy sobie radzić bez Iwony [Grzegorczyk], choć mecz w Mysłowicach udowodniał, że pomimo jej braku też możemy wygrywać. Jeśli zagramy podobnie jak w ubiegłym tygodniu, to mamy dużą szansę na odniesienie zwycięstwa. Ja cieszę się, że będę miał możliwość spotkania z moim wykładowcą i trenerem, od którego bardzo dużo się nauczyłem, co postaram się udowodnić w piątek."

Dla wspomnianej przed trenera Karpat "Lucy", czyli Lucyny Borek, mecz rozgrywany w krośnieńskiej hali będzie okazją nie tylko do spotkania się z byłymi koleżankami zespołu, ale również do zaprezentowania swoich umiejętności przed przyjaciółmi oraz rodziną. Grająca na pozycji libero zawodniczka Wisły w rozmowie z serwisem siatkarskiportal.pl zaznaczyła jednak, że kiedy piłka znajdzie się nad siatką nie będzie miejsca na sentymenty.

Jako wychowanka krośnieńskiego zespołu z sentymentem podchodzę do meczu, ale na pewno trzeba będzie odłożyć go na bok, bo to nasz ostatni występ w roku. Wychowałam się w Krośnie, dlatego bardzo miło będzie mi wrócić. Dodatkowo na trybunach zapewne zasiądą moi przyjaciele i rodzina, co jeszcze bardziej zmotywuje mnie do walki. Krosno w tym sezonie radzi sobie znakomicie, ale pierwszy mecz w Krakowie pokazał, że jesteśmy w stanie podjąć walkę. Do tego, mecz ostatniej kolejki ze Spartą podniósł nas na duchu, i wszystkie wierzymy w zwycięstwo."

Krośnianka grająca w barwach Wisły wyraziła swoje zadowolenie z faktu, że Karpaty podjęły wyzwanie rywalizacji na pierwszoligowych parkietach. W jej ocenie wyższa klasa rozgrywkowa oraz rozpoznawalne już, w siatkarskim światku, nazwiska zadziałały na kibiców jak magnes.

"Cieszę się, że Krosno zdecydowało się zagrać w I lidze, to był strzał w dziesiątkę. Teraz frekwencja jest dużo większa, niż za „moich czasów”, bo na parkietach pierwszoligowych występują zawodniczki z ekstraklasową przeszłością, co bardziej przyciąga kibiców."

Walkę o wywiezienie punktów z Krosna zapowiada również wracając po kontuzji Sandra Biernatek.Przyjmująca Wisły zdradza, że kluczem do sukcesu będzie dyscyplina taktyczna oraz skuteczność w polu zagrywki.
"Nasze nastawienie przed meczem z Karpatami jest bojowe. Żeby tam zwyciężyć, a łatwo nie będzie, przede wszystkim musimy trzymać się założeń taktycznych trenera. W Krośnie bardzo ważnym ogniwem będzie zagrywka. Chcemy odrzucić przeciwniczki od siatki, aby uniemożliwić im wyprowadzanie akcji."

Jednocześnie zawodniczka nie szczędzi słów pochwały dla formy, jaką beniaminek z Krosna zaprezentował w dotychczasowych spotkaniach. Kończąc swoją wypowiedź Sandra Biernatek sugeruje, że w piątek kibice mogą zobaczyć bardzo interesujące spotkanie.
"Krosno to beniaminek, ale tamtejsze siatkarki pokazały już, że w lidze trzeba się z nimi liczyć. To młody, waleczny zespół, dlatego my będziemy musiały przez cały mecz zachować pełną koncentrację, aby nie popełniać niepotrzebnych błędów i nie tracić punktów seriami. Mecz z Krosnem to dla nas niezwykle ważny mecz, a dla kibiców na pewno będzie to ciekawe widowisko"

Środkowa Karpat, Aneta Duda, w komentarzu dla serwisu khskarpaty-krosno.pl zapewnia, że krośnieński zespół interesują jedynie trzy punkty. Wygrana pozwoliłaby odetchnąć oraz delektować się nie tylko świątecznymi potrawami, ale również myślą o dobrze przepracowanym półroczu.

Jeśli chodzi o nastawienie i cel na nadchodzący mecz z Wisłą Kraków to chyba nie powiem nic zaskakującego - jak zawsze będziemy grały o 3 punkty i zrobimy wszystko , żeby odnieść zwycięstwo. Jest to ostatni mecz przed świętami i w tym roku kalendarzowym, więc byłoby miło, gdybyśmy rozjechały się do domów w dobrych nastrojach po wygranej."