Drużyna Karpat Krosno odniosła zwycięstwo nad zespołem Silesia Volley Mysłowice w spotkaniu inaugurującym rozgrywki I ligi. Podopieczne Dominika Stanisławczyka i Joanny Bednarczyk oddały na własnym gruncie tylko jednego seta.
Pierwsza partia spotkania należała do gospodyń, które zagrzewane do walki porywającym dopingiem krośnieńskiej publiczności zakończyły seta z bezpieczną, pięciopunktową przewagą. Drugi set był zdecydowanie bardziej zacięty. Zawodniczki z Mysłowic szybko otrząsnęły się po przegranej potyczce i w końcówce zachowały więcej zimnej krwi, wygrywając seta w stosunku 24:26. W kolejnej odsłonie było równie gorąco jak kilka minut wcześniej. Przy bardzo wyrównanej grze końcówka tym razem należała do zawodniczek Karpat. Z każdą upływającą minutą czwartego seta krośnieńskie siatkarki coraz bardziej wierzyły, że wygrana w inauguracyjnym spotkaniu jest na wyciągnięcie ręki. Kiedy sędzia odgwizdał koniec ostatniej akcji spotkania na tablicy wyników widniał wynik 25:17. Pierwsze, historyczne zwycięstwo w sezonie 2013/2014 stało się faktem.

PWSZ Karpaty MOSiR KHS Krosno – Silesia Volley Mysłowice 3:1 (25:20, 24:26, 26:24, 25:17)

Trener zespołu, Dominik Stanisławczyk w rozmowie z serwisem khskarpaty-krosno.pl, tuż po zakończeniu spotkania, nie krył radości z odniesionego zwycięstwa, ale zwracał również uwagę na dużą nerwowość w grze, która była przyczyną wielu błędów oraz nieprzemyślanych zagrań.

"Wygrana cieszy, choć gra nie była najlepsza. Widać było, że to była inauguracja, dużo stresu, dużo nerwów, dużo nieprzemyślanych zagrań. Dziewczyny za mało używało głowy, ta głowa była troszkę za gorąca."

"Najważniejsze jest jednak to, że mamy trzy punkty, dobrze zainaugurowaliśmy ligę i będziemy próbowali się piąć do przodu, poprawiać błędy. Myślę, że już tyle nerwów nie będzie w następnych meczach, jak dzisiaj, bo dzisiaj było ich sporo. Poprawimy te elementy, które nam nie wychodzą, bo gra nie była dziś najlepsza w naszym wykonaniu. Myślę, że stać nas na dużo więcej niż pokazaliśmy dzisiaj."

Na nerwową postawę swoich podopiecznych zwróciła również uwagę Joanna Bednarczyk, drugi trener krośnieńskiego zespołu. Jej zdaniem również sympatycy krośnieńskiej siatkówki, którzy zasiedli na trybunach, mają po dzisiejszym spotkaniu powody do zadowolenia.
"W inauguracyjnym meczu nie można było ustrzec się nerwowych momentów. Długie przygotowania pod ten zespół przyniosły efekty, choć gra nie zawsze wyglądała jakbyśmy sobie tego życzyli. Inauguracyjny mecz jak widać rządzi się jednak swoimi prawami."
"Wygrana w historycznym spotkaniu niezmiernie cieszy cały zespół, a jak było widać na trybunach, nie tylko sam zespół."

Obie drużyny dwukrotnie stanęły naprzeciwko siebie w okresie przygotowań do sezonu, więc trenerzy mieli sporo materiału do analizy. Dominik Stanisławczyk w swoim komentarzu zasugerował, że rywal został dobrze rozczytany, co z pewnością pomogło w odniesieniu zwycięstwa.

Nie zaskoczyły nas. Mieliśmy przygotowane te zagrania, jeśli wiedzieliśmy, co mamy robić i myśleliśmy, to wszystko się potwierdzało. Wiadomo, że nie wszystko się zawsze uda, bo jednak Mysłowice też potrafią grać w siatkówkę i nawet jak przewidywaliśmy ich zagrania, to niektóre nam wchodziły. One też potrafią zdobywać punkty, bo są dobrym i doświadczonym zespołem."

Nie tylko wynik na tablicy, ale również ilość oraz zachowanie publiczności, która zameldowała się dziś w hali przy ulicy Bursaki wprawiły trenera drużyny Karpat w dobry nastrój.
Chciałbym podziękować publiczności, która stawiła się dzisiaj w dużej ilości. Nowa hala żyła i chciałbym, żeby tak było dalej."