Prawdopodobnie awaria silnika była przyczyną niedzielnego wypadku lotniczego w Krośnie.
Eksperci badają przyczyny niedzielnego wypadku lotniczego w Krośnie. Około godz. 8 rano niewielki samolot tuż po starcie rozbił się na terenie prywatnej posesji.

- Tuż po starcie pilot maszyny stwierdził spadek obrotów silnika. Rozpoczął dowrót do lotniska, w którego trakcie zahaczył o lampę i spadł na prywatną posesję - informuje obecny na miejscu wypadku Jacek Bogatko, przedstawiciel Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Samolot uderzył w ogrodzenie, garaż i zaparkowany obok niego samochód.

Samolot został bardzo mocno uszkodzony. 69-letni pilot wyszedł z maszyny o własnych siłach i wszystko wskazuje na to, że nie doznał poważnych obrażeń. Został przetransportowany do szpitala.

- Zrobiliśmy oględziny na miejscu wypadku a w przyszłym tygodniu odbędą się szczegółowe oględziny maszyny. W ich trakcie będziemy ustalać, co było przyczyną awarii - dodaje Jacek Bogatko.

Udostępnij ten artykuł znajomym: