Akcja "Nie oddamy Bieszczad piłom". Zdaniem protestujących, Puszcza Karpacka, stare lasy Bieszczad i Pogórza Przemyskiego nie są odpowiednio chronione. Zupełnie innego zdania jest Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie.
29 września w samo południe w każdej z 17 regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych w kraju zostało złożone pismo mające przypomnieć o konieczności ochrony Puszczy Karpackiej. W każdym z tych miejsc odbył się obywatelski protest.

W Krośnie przed siedzibą RDLP o godzinie 12 zgromadziło się około 20 osób, które chciały poprzeć starania Inicjatywy Dzikie Karpaty i innych organizacji, które protestują przeciwko działaniom Lasów Państwowych.

Pismo z postulatami

W ich imieniu wypowiedział się Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, jednej z organizacji popierającej Inicjatywę Dzikie Karpaty, która jest motorem wszystkich protestów związanych z Puszczą Karpacką.

- Spotykamy się, by złożyć pismo, w którym przypominamy o kilku naszych postulatach, które dotyczą głównie starodrzewi karpackich. Chcemy moratorium na wycinkę tych drzewostanów oraz wstrzymania prac w projektowanych kilku rezerwatach na terenie nadleśnictw Stuposiany, Lutowiska i Cisna - powiedział Antoni Kostka.

Mierzenie temperatury uczestnikom protestu
Dwie osoby spośród protestujących spotkały się z dyrekcją RDLP w Krośnie. Przed spotkaniem zmierzono im temperaturę

Podwyższona temperatura

Dwie osoby udały się następnie do siedziby RDLP na spotkanie z dyrekcją. Delegację udało się kompletować dopiero za trzecim razem, gdyż dwie osoby nie mogły wejść na teren budynku ze względu na podwyższoną temperaturę.

Jakie wnioski po spotkaniu?

- Po tym spotkaniu mamy nadzieję, że uda się nawiązać konstruktywny dialog - powiedział Paweł Kacprzyk z Inicjatywy Dzikie Karpaty, który wraz z Antonim Kostką uczestniczył w spotkaniu.

- Powtórzono zestaw argumentów, który słyszymy od dobrych kilkunastu lat. Nowością jest to, że zaproponowałem odbycie debaty publicznej, w której obydwie strony będą mogły swobodnie się wypowiedzieć. Ze słów pani dyrektor wynikało, że w tym roku nie będzie już cięć w "Wydzieleniu 19 A" na granicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego, gdyż jest mokro - dodał Antoni Kostka.

- Myślę, że wspólne rozmowy zakończą się satysfakcjonująco dla obydwu stron. Uważam, że do zrozumienia zasad gospodarki leśnej i do porozumienia jest coraz bliżej. Wysłuchaliśmy argumentów drugiej stronnym, pani dyrektor bardzo obszernie wyjaśniła zasady gospodarowania w lasach gospodarczych. Musimy pamiętać, że lasy na terenie nadleśnictw bieszczadzkich, są lasami gospodarczymi, które w swoim założeniu mają produkcję drewna, ale również zachowanie trwałości tych lasów. I tak też robimy - stwierdził Piotr Myćka, naczelnik Wydziału Kontroli i Audytu Wewnętrznego RDLP w Krośnie.

stroje niedźwiedzi
Wśród uczestników protestu były "niedźwiedzie"

Czy zgromadzenie było legalne?

Dzisiejsze spotkanie przed RDLP w Krośnie odbywało się pod czujnym okiem policji. Obecność funkcjonariuszy była spowodowana między innymi wydarzeniami, do których doszło podczas poprzedniego protestu w sierpniu. Ale nie tylko.

- Ustalamy, czy faktycznie doszło do zgromadzenia, ale jeśli tak, to w jakim trybie - powiedział na początku dowodzący działaniami na miejscu asp.sztab. Adam Pasztyła z Komendy Miejskiej Policji w Krośnie.

Po kilkunastu minutach, funkcjonariusze otrzymali informację, że protest nie był zgłoszony do Urzędu Miasta Krosna, choć w innych miastach, gdzie były one organizowane, takowe zgłoszenia były.

Policjanci z KM Policji w Krośnie
Protest przebiegał w spokojnej atmosferze

Policja będzie ustalać, czy to zgromadzenie miało charakter nielegalny i doszło do naruszenia przepisów prawa. Biorąc pod uwagę rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wprowadzenia ograniczeń w związku z epidemią, także zgromadzenia spontaniczne nie mogą być organizowane. Dlatego też wszyscy uczestnicy zostali wylegitymowani i otrzymali zostali poproszeni do rozejścia się, co też uczynili.

Dzisiejsze spotkanie zakończyło się bez incydentów.