37-letnie kobieta w Lesku śmiertelnie pobiła blisko 50–letniego znajomego. Biła go i kopała po całym ciele. W ubiegłym tygodniu w Sądzie Okręgowym w Krośnie zapadł wyrok w tej sprawie.
Prokuratura Rejonowa w Lesku oskarżyła Iwonę F. z powiatu leskiego o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u Wojciecha A.

Śmiertelne pobicie

Kobieta uderzała swoją ofiarę pięściami po głowie oraz kopała go po głowie i całym ciele nogami obutymi w obuwie sportowe. Mężczyzna doznał licznych obrażeń ciała, które spowodowały jego śmierć. Do zdarzenia doszło 1 maja 2019 r., a mężczyzna zmarł dzień później.

5 lat i 6 miesięcy więzienia

Proces 37-letniej kobiety rozpoczął się w drugiej połowie czerwca br. w Sądzie Okręgowym w Krośnie. Odbyło się sześć rozpraw. Wyrok zapadł 15 października. Sąd podzielił argumentację leskiej prokuratury i skazał Iwonę F. na 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Nietypowa sprawa

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Jarosław Krysa podkreślił, że sprawa na pewno nie należała do typowych. A to za sprawą oskarżonej - kobiety znacznie młodszej od swojej ofiary i nie mającej specjalnego motywu do tego rodzaju zachowania.

- Tym bardziej, że pobicie okazało się tragiczne w skutkach, świadczące o znacznej agresji sprawcy oraz dużej sile, z jaką się posługiwał - mówił sędzia Jarosław Krysa.

Nietrafione typowania

Śledztwo w sprawie śmierci Wojciecha A. prowadzone przez Komendę Powiatową Policji w Lesku trwało dokładnie 3 miesiące i nie zakładało ewentualności nie tylko udziału w tej sprawie Iwony F., ale policjanci nie brali pod uwagę, że tego czynu mogła się dopuścić kobieta.

- Założono, że skoro zginęła osoba z tzw. marginesu społecznego, nadużywająca alkoholu, to sprawcą musi być ktoś z otoczenia zmarłego, z którą pozostawał w relacjach towarzyskich. Typowanie ograniczyło się praktycznie do 3 konkretnych osób z tego kręgu i w tym kierunku były prowadzone ustalenia - stwierdził sędzia Jarosław Krysa.

Dodał też, że przesłuchiwani w sądzie policjanci przyznali, że zakreślone na 3 miesiące śledztwo zbliżało się nieuchronnie do umorzenia. Nie pojawiły się żadne konkretne dowody, by można było komukolwiek postawić zarzuty.

Niespodziewana wizyta i zwrot w sprawie

Wtedy pojawiła się osoba Iwony F. i to w sposób zupełnie przypadkowy. 1 sierpnia 2019 r. około godz. 4 nad ranem pojawiła się na Komendzie Powiatowej Policji w Lesku. Powodem wizyty było wcześniejsze legitymowanie jej przez leskich policjantów, gdy spożywała alkohol na ławce w parku. Iwona F. przyszła na komendę poskarżyć się dyżurnemu. Była przekonana, że jego koledzy legitymowali ją z naruszeniem przepisów.

- W trakcie wymiany zdań oskarżona zwróciła uwagę, że toczy się postępowanie w sprawie śmierci Wojciecha A., ale jakoś nie widać, by ktokolwiek miał zarzuty. Policjant wiedziony ambicją i przekonaniem, że nie musi wszystkiego mówić, stwierdził, że mają wytypowane osoby i, oczywiście blefując, odpowiedział 37-latce, że lada chwila będą zatrzymane – mówił sędzia Krysa.

Sąd Okręgowy w Krośnie nie miał wątpliwości, że to właśnie Iwona F. pobiła Wojciecha A. i doprowadziła do jego śmierci

Nic nie wiedzą i nie potrafią

Iwona F. zaczęła się wtedy naśmiewać z policjanta mówiąc, że nic nie wiedzą, że nie potrafią przeprowadzić porządnego postępowania, bo przecież sprawcą jest kobieta.

- Z jej słów zaczął się śmiać z kolei funkcjonariusz. W końcu oskarżona nie wytrzymała i powiedziała, że to ona pobiła Wojciecha A. Opowiedziała też, co się działo od chwili, gdy 1 maja spotkała go na mieście - stwierdził sędzia.

Zaskoczenie

Policjanci postanowili to zweryfikować. Kobieta została zatrzymana i przesłuchana po wytrzeźwieniu. Ku zaskoczeniu wszystkich, w tym policjantów, okazało się, że to właśnie Iwona F. jest sprawczynią pobicia Wojciecha A. Złożyła wyjaśnienia, wskazała też, dlaczego to zrobiła.

Obrażona przez ofiarę

Potwierdziła, że na początku z Wojciechem A. spożywali spokojnie alkohol, ale później doszło do sytuacji, w której została obrażona przez mężczyznę. Twierdziła, że blisko 50-letni mężczyzna zaczął się zachowywać niestosownie wobec niej, czego sobie nie życzyła. I to było powodem narastającej w niej agresji. Zdaniem sądu, taką agresję miała się także wykazywać wcześniej w stosunku do innych mężczyzn, gdy nie podobało się jej ich zachowanie.

Spokojny człowiek…

Osoby, które znały Wojciecha A. zeznawały w sądzie, że był niezwykle spokojnym człowiekiem. Potwierdzali to nawet policjanci. Był on przeciwieństwem nerwowej i wybuchowej Iwony F. Jak zeznała jedna z kobiet, w porównaniu z 37-letnią kobietą, był on oazą spokoju. 1 maja 2019 r. podczas spożywania alkoholu z Iwoną F. mógł sobie pozwolić na niestosowne zachowania względem niej.

Brutalne zachowanie

- Jednak zachowanie oskarżonej cechowało się dużą brutalnością i dużą siłą w szczególności, gdy pokrzywdzony w ogóle się nie bronił. Nie ma żadnych śladów, by się zasłaniał, by próbował uniknąć ciosów. Nie da się zrozumieć wielokrotnego kopania Wojciecha A., który już leżał na podłodze - stwierdził sędzia Jarosław Krysa.

Reklamówka na nodze

Zdziwienie może też budzić zachowanie oskarżonej, która sama potwierdziła, że jak Wojciech A. leżał, to kopała go po nerkach i po głowie. Na prawą nogę założyła nylonową reklamówkę, żeby nie zostawić swoich śladów.

Nie było drugiego pobicia

Sędzia w ustnym uzasadnieniu odniósł się też do stwierdzeń, że 2 maja mogło dojść do drugiego pobicia Wojciecha A. Jednak chronologia zdarzeń do godz. 12, 2 maja jest pełna. Opiera się na zeznaniach świadków i analizie zapisu monitoringu. Około 12 mężczyzna dotarł do domu z butelką zakupionego chwilę wcześniej wina i zamknął się w mieszkaniu. Przebywał tam około 4 godziny i nigdzie w tym czasie nie wychodził, ani nikt do niego też nie przychodził. Wyszedł około godz. 16, ale daleko nie zaszedł. Upadł po kilkudziesięciu metrach w okolicach ronda. Życia mężczyzny nie udało się uratować.

Także jego wygląd według świadków, którzy go wiedzieli przed południem 2 maja, niczym nie odbiegał od tego, jak wyglądał, gdy został znaleziony martwy w okolicach ronda.

Oskarżonej nie było na ogłoszeniu wyroku w sądzie

Okoliczności łagodzące i obciążające

Sąd Okręgowy w Krośnie skazując Iwonę F. na 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności wziął pod uwagę kilka okoliczności łagodzących.

- Najważniejszą jest fakt, że nie doszłoby do ujawnienia przestępstwa, gdyby nie sama oskarżona, która będąc na komendzie policji w zupełnie innej sprawie, powiedziała o wszystkim dyżurnemu. Sąd miał też na uwadze prowokacyjne zachowanie pokrzywdzonego. Postępowanie oskarżonej jest także warunkowane jej stanem zdrowia, wcześniejszymi traumatycznymi doświadczeniami - stwierdził sędzia Jarosław Krysa.

Obciążający Iwonę F. jest jednak związek przestępstwa z alkoholem i sposób działania kobiety.

- Nie było powodów, by aż tak dalece dawać wyraz swoje niechęci wobec Wojciecha A. - dodał sędzia.

Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Iwona F. cały czas przebywa w tymczasowym areszcie.