To miał być pożar budynku mieszkalnego z możliwymi ofiarami. Zgłoszenie na numer alarmowy postawiło minionej nocy (23 lutego) na nogi służby ratownicze. Okazało się, że był to bezmyślny żart. Sprawca został już namierzony.

Około godziny 1.30 w nocy na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna informując, że w Poraju, gm. Chorkówka pali się budynek mieszkalny. Dramatycznym głosem opowiadał, że z płonącego domu wyciągnął dwie osoby, ale ogień już się tak rozprzestrzenił, że drugi raz nie da rady już wejść.


- Na miejsce wysłane zostały dwa zastępy z JRG PSP z Krosna oraz zastępy z OSP z Faliszówki i Kobylan. Po przyjeździe i dokładnym sprawdzeniu okazało się, że nie ma żadnego pożaru i był to alarm fałszywy. Także numer, z którego wykonano telefon, już nie odbierał - powiedział mł. bryg. Dariusz Gruszka z KM PSP w Krośnie.


Sprawą zajęła się policja. Jak poinformował asp. Tomasz Czelny z KMP w Krośnie sprawca fałszywego alarmu został już namierzony. Jest to mieszkaniec gminy Chorkówka. Czynności w tej sprawie wykonuje Komisariat Policji w Dukli, a sprawcy bezmyślnego żartu grozi odpowiedzialność karna przed sądem.


[AKTUALIZACJA]


O wywołaniu fałszywego alarmu mówi art. 224a Kodeksu Karnego wprowadzony ustawą w 2011 r. Mówi on, że kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożeni, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.


W 2016 r. wprowadzony został art. 224b mówiący, że w razie skazania za przestępstwo określone w art. 224a sąd orzeka: nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości co najmniej 10 000 zł oraz świadczenie pieniężne wymienione w art. 39 pkt 7 w wysokości co najmniej 10 000 zł.