Prokuratura Rejonowa w Krośnie nadzorowała śledztwo w sprawie wypadku, do jakiego doszło 4 października 2020 r. około godz. 16.30 w Klimkówce, gm. Rymanów.

Pijany potrącił quadem

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa L. o to, że znajdując się w stanie nietrzeźwości - około 1,7 promila alkoholu, kierując quadem umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Jadąc ul. Świętego Krzyża w Klimkówce nie dostosował prędkości oraz techniki i taktyki jazdy do warunków atmosferycznych, czym naruszył umyślnie zasady w bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zdaniem prokuratury, Krzysztof L. zjechał na zatokę postojową, gdzie znajdował się Mateusz K. Pieszy próbując uniknąć zderzenia odskoczył na jezdnię, gdzie został potrącony przez kierującego quadem. 18-latek doznał ciężkich obrażeń ciała. W ocenie biegłego spowodowały one ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Drugi zarzut to kierowanie quadem w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości (około 1,7 promila).

O skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko Krzysztofowi L. pisaliśmy tutaj: Klimkówka. Pijany kierowca quada wjechał w 18-latka. Sprawa trafiła do sądu



Oskarżony zmienił zdanie

Proces 36-letniego Krzysztofa L. rozpoczął się 29 kwietnia w Sądzie Rejonowym w Krośnie. Na rozprawę stawił się pokrzywdzony Mateusz K., jak i oskarżony Krzysztof L. Po odczytaniu aktu oskarżenia, 36-letni mężczyzna stwierdził, że przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów, czyli kierowania w stanie nietrzeźwości i spowodowania wypadku.



- Nie chciałem specjalnie przejechać pokrzywdzonego. Po wypadku odwiedzałem go w domu, interesowałem się jego zdrowiem, pytałem, czy nie trzeba pomóc finansowo. Rodzina Mateusza jednak twierdziła, że nic ode mnie nie chce, a najważniejsze jest, że Mateusz wyzdrowiał - powiedział w sądzie Krzysztof L.



Odmówił składania wyjaśnień

Oskarżony odmówił składania wyjaśnień i zgodził się odpowiadać na pytania sądu oraz swojego obrońcy.



Wcześniejsze wyjaśnienia Krzysztofa L. ze śledztwa odczytała sędzia Sylwia Ziuziańska. Stwierdził w nich, że przyznaje się do prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, natomiast nie przyznaje się pierwszego zarzutu w kształcie, jaki został mu przedstawiony.



Pokrzywdzony w wypadku w Klimkówce
W sądzie pojawił się pokrzywdzony w wypadku pieszy

Przeprasza i żałuje

- Wiem, że to jest moja wina, bo nie powinienem jechać pijany. Przepraszam bardzo za to i strasznie tego żałuję - wyjaśniał oskarżony.



Mówił też, że zna bardzo dobrze Mateusza K. i jego najbliższą rodzinę, gdyż są sąsiadami.



- Nie chciałem w niego wjechać, Mateusz wyskoczył mi na drogę tak dla wygłupu, ale zakończyło się to źle. Zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Jak go uderzyłem, pobiegłem szybko, by mu pomóc, pytałem, co mu jest, przepraszałem go - mówił podczas przesłuchania.



Stwierdził również, że po zjedzeniu obiadu postanowił się przewieźć quadem, choć wiedział, że jest po weselu, gdzie wypił dużą ilość alkoholu, a w niedzielę rano jeszcze kilka łyków piwa. Czuł się jednak dobrze.



Bez poddania się karze

Po odczytaniu wyjaśnień, które częściowo różniły się o tego, co powiedział na rozprawie w sądzie, stwierdził, że przyznaje się do spowodowania wypadku, ale pokrzywdzony przyczynił się do tego zdarzenia, wyskakując mu na drogę.



- Choć nie mówię, że zrobił to specjalnie - dodał.



Po tym jak Krzysztof L. przyznał się do obydwu zarzutów, obrona zaproponowała, by w ramach dobrowolnego poddania się karze, zastosować nadzwyczajne złagodzenie i wymierzyć karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Nie zgodziła się jednak na to prokuratura i sąd rozpoczął przesłuchanie świadków.



Mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności od lat 2 do 12 oraz dożywotnia utrata prawa jazdy. Krzysztof L. odpowiada z wolnej stopy.