44-letni Waldemar F. i 40-letni Tomasz B. zasiedli na ławie oskarżonych Sądu Okręgowego w Krośnie. Sprawa ma związek ze śmiercią 44-letniego Sławomira B., brata Tomasz B.
Śledztwo w sprawie tragicznych wydarzeń, jakie rozegrały się w połowie grudnia ubiegłego roku w jednym z mieszkań w bloku w centrum Dukli prowadziła Prokuratura Rejonowa w Krośnie.

Zakończyło się ono skierowaniem do sądu aktu oskarżenia przeciwko 44-letniemu Waldemarowi F. i 40-letniemu Tomaszowi B.

Prokurator oskarża

Proces obydwu mężczyzn rozpoczął się w poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Krośnie.
Akt oskarżenia odczytał prokurator Krzysztof Zdunek z Prokuratury Rejonowej w Krośnie. 44-latka oskarżył o spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć 44-letniego Sławomira B. oraz nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Z kolei Tomasza B. oskarżył o nieudzielenie pomocy bratu.

Waldemar F. nie przyznaje się

Wcześniej, w trakcie śledztwa Waldemar F. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wyjaśnił, że pchnął Sławomira B., który następnie uderzył głową w wieszak i futrynę. Nie potrafił jednak, skąd u 44-letniego mężczyzny wzięły się takie obrażenia ciała. Dodał, że po popchnięciu, od razu wyszedł z mieszkania. Z kolei Tomasz B. nie przyznał się do nieudzielenia pomocy bratu. Stwierdził, że przez dwa dni znajdował się pod wpływem alkoholu i nie wiedział, że jego brat leżał w przedpokoju i potrzebował pomocy.

Już na sali sądowej, Waldemar F., którego broni adwokat Patrycja Brzana, nie przyznał się do zarzutów z aktu oskarżenia i stwierdził krótko, że nie przyznaje się do winy. Odmówił też składania wyjaśnień.

Proces w sądzie w Krośnie

Kłótnia o butelkę denaturatu

Jego wcześniejsze wyjaśnienia z postępowania przygotowawczego odczytał sędzia Artur Lipiński. Oskarżony mówił wówczas, że Sławomir B. i jego brat Tomasz B. są jego sąsiadami, mieszkali w tym samym bloku, a on ich często odwiedzał w mieszkaniu i spożywali alkohol.

- 16 grudnia 2020 roku przyszedłem do nich około godziny 13 przynosząc im obiad z lokalu, gdzie wydawane są posiłki "z opieki społecznej". Sam poszedłem też zjeść do siebie. Umówiliśmy się jednak na później, na picie alkoholu. Około godziny 14 kupiłem butelkę denaturatu i za dwie godziny poszedłem z nim do Sławka i Tomka. Tam ją wypiliśmy - wyjaśniał Waldemar F.

Mówił też, że około 20 doszło do kłótni między nim, a Sławkiem o kolejną butelkę denaturatu, której Waldemar F. nie chciał przynieść do wspólnego picia.

Odepchnięcie na odczepkę

- Chcąc, żeby Sławek już się ode mnie odczepił, uderzyłem go dłońmi w klatkę piersiową. Tak po prostu go odepchnąłem. Nie było to mocne uderzenie, ale stracił równowagę i odpadł do tyłu uderzając się głową o futrynę drzwi jego pokoju. Widziałem jeszcze jak Sławek osuwa się głową po ścianie i od razu wyszedłem. Nie wiedziałem, że stracił przytomność. W tym czasie Tomek był w swoim pokoju i nie widział tej kłótni - mówił podczas śledztwa.

Proces w sądzie w Krośnie

Był całkowicie zimny

Następnego dnia około godziny 13 znowu poszedł do kolegów z obiadem i wtedy zauważył, że Sławek leży w korytarzu przy wejściu do pokoju z głową opartą o ścianę.

- Tomek stwierdził, że brat śpi pijany - mówił podczas przesłuchania.

Gdy po jakimś czasie ponownie wrócił z "zaopatrzeniem" zobaczył, że kolega nadal leży w tej samej pozycji.

- Dotknąłem go i wyczułem, że jest całkowicie zimny. W końcu Tomek zadzwonił na służby ratunkowe - dodał Waldemar F.

Nie podtrzymał wyjaśnień

Na pytanie, czy podtrzymuje treść składanych wyjaśnień, powiedział najpierw, że je podtrzymuje, by po momencie stwierdzić, że ich jednak nie podtrzymuje. Waldemar F. stwierdził też, że się słabo czuje. Po krótkiej przerwie i konsultacji z biegłym lekarzem, który akurat przebywał na sali sądowej, proces został wznowiony.

Waldemar F. nie chciał się też ustosunkować, dlaczego nie podtrzymuje wyjaśnień ze śledztwa.

Myślał, że śpi pijany


Tomasz B. przed sądem również nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień. Zgodził się jedynie odpowiadać na pytania swojej obrończyni, adwokat Moniki Czekańskiej.
Z odczytanych przez sąd wcześniejszych wyjaśnień wynika, że przed dwa dni był pijany i nie wiedział, że jego brat leży w przedpokoju i potrzebuje pomocy.

- Jak się przebudziłem i zobaczyłem, że leży, to myślałem, że jest pijany. On często zasypiał na podłodze w różnych pozycjach i w miejscach w domu, dlatego nie przejmowałem się tym. Gdy 17 grudnia przyszedł Waldek i stwierdził, że mój brat nie żyje, to chciałem o tym kogoś powiadomić, ale nie wiedziałem, czy mam zadzwonić na pogotowie, czy powiadomić lekarza rodzinnego. Dlatego zwlekałem z wezwaniem pogotowia - opisywał Tomasz B. sytuację z połowy grudnia ubiegłego roku.

Dodał też, że nie udzielił bratu pomocy, bo był pod wpływem alkoholu. Nie miał też pojęcia, dlaczego jego brat nie żyje.
Przed sądem podtrzymał treść swoich wcześniejszych wyjaśnień.

Nawet dożywocie


Spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem jest śmierć, zagrożone jest karą pozbawienia wolności od lat 5, karą 25 lat pozbawienia wolności lub dożywociem. Z kolei za nieudzielenie pomocy grozi do 3 lat więzienia.


~***** ***

11-05-2021 09:45 1 29

Błyskawica czerwona......uhahaha.
Odpowiedz

~janko

11-05-2021 09:38 3 42

Co tam robi piorun?
Odpowiedz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. terazKrosno.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.