Mieszkaniec gminy Pawłosiów podając się za lekarza wojskowego zaczął „leczyć” mieszkańców gminy Korczyna. Za usługę pobierał oczywiście pieniądze. Teraz trafił „pod opiekę” policji i prokuratury z Krosna.
Ta niecodzienna sprawa miała swój początek 29 kwietnia br., kiedy to mieszkanka gminy Korczyna powiedziała swojej znajomej, że zna lekarza specjalistę, który mógłby pomóc jej ojcu. Kobieta miała go poznać na początku tego roku poprzez znajomego księdza.

Znajomości w Warszawie i Zakopanem


Jeszcze tego samego dnia przyjechała do niej z mężczyzną, który przedstawił się jako lekarz pracujący na co dzień w klinice na Słowacji. Po przeprowadzeniu wywiadu, stwierdził, że podejmie się leczenia jej ojca. Przekazał opakowania z tabletkami i butelki z płynami. Skrytykował też zdjęcia tomografu płuc twierdząc, że są źle wykonane. Oznajmił, że załatwi leczenie w klinice w Warszawie lub w Zakopanem, gdzie ma znajomości. Na koniec wizyty poinformował, że jej koszt wynosi 400 zł.

Płaszcz Matki Bożej z Gwadelupy


Tego dnia "lekarz" udał się też ze swoją znajomą pod inny adres na terenie gminy Korczyna, gdzie miał wyleczyć młodego człowieka z problemów duchowych. Podczas seansu używał medalika oraz płaszcza Matki Bożej z Gwadelupy.

Płaszcz ze śladami pazurów szatana


Po raz drugi osoba podająca się za lekarza, pojawiła się w domu chorego starszego mężczyzny 1 maja. "Lekarz" dał mu tabletki, próbował też podać dożylnie jakiś płyn, ale mu się to nie udało. Innemu domownikowi zrobił masaż poprzez podłączenie go do jakiegoś urządzenia. Tym razem za wizytę i konsultację zażyczył sobie 700 zł. Pokazał też płaszcz Matki Bożej z Gwadelupy z widocznymi śladami pazurów szatana. Wzbudziło to wówczas podejrzenie u domowników, że mogą mieć do czynienia z oszustem.

Zatrzymany przez policję


Na kolejną konsultację przyjechał 2 maja. W trakcie wizyty miał rozmawiać telefonicznie z jakimś mężczyzną. Powiedział, że konsultuje właśnie ciężki przypadek pacjenta ze szpitala pod Rzeszowem. Wzbudziło to kolejne podejrzenia u właścicielki domu, która zadzwoniła na numer alarmowy.
Gdy na miejscu pojawili się policjanci, oświadczył, że jest lekarzem o specjalności neurochirurgia, jednak nie ma uprawnień do wykonywania zawodu na terytorium Polski. Dodał też, że dyplom lekarza zdobył na Ukrainie, ale nie posiada przy sobie tego dokumentu.

Przeszukanie samochodu


Podczas przeszukania samochodu, którym przyjechał „leczyć”, policjanci znaleźli między innymi ponad 4,3 tys. zł, telefony komórkowe, laptop, różne witaminy, olejki, maści, butelki z witaminami i syropami, a także... szaty liturgiczne oraz czasopisma i książki o tematyce chrześcijańskiej.

Zarzuty dla 43-latka


Mężczyzna usłyszał zarzut doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem dwoje mieszkańców gminy Korczyna. 43-latek podając się za lekarza wojskowego o specjalności neurochirurg pobrał od nich pieniądze za świadczone usługi medyczne w łącznej kwocie 1,1 tys. zł.

Przyznał się do oszustwa


- Zatrzymany mężczyzna przyznał się do oszustwa. Wyjaśnił, że nie jest lekarzem, nie ma takiego wykształcenia, nie ma prawa do wykonywania takiego zawodu ani w Polsce, ani nigdzie na świecie. Stwierdził też, że okłamywał swoje ofiary w celu wyłudzenia od nich pieniędzy - poinformowała Iwona Czerwonka-Rogoś, Prokurator Rejonowy w Krośnie.

Dobrowolnie podda się karze?


W trakcie przesłuchania stwierdził też, że nikogo więcej nie oszukał. Czy tak faktycznie było? Osoby, które padły ofiarą tego rodzaju oszustwa, mogą kontaktować się z policją lub prokuraturą.

43-latek oświadczył, że chciałby skorzystać z dobrowolnego poddania się karze na późniejszym etapie postępowania.

Do 8 lat więzienia


Wobec 43-letniego mężczyzny Prokuratura Rejonowa w Krośnie zastosowała dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju. Grozi mu kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.