Starostwo Powiatowe w Krośnie podało przyczyny odwołania dyrektora Samodzielnego Publicznego Pogotowia Ratunkowego w Krośnie Andrzeja Jurczaka. Jak komentuje decyzję odwołany dyrektor?
Zarząd Powiatu Krośnieńskiego 8 czerwca podjął uchwałę w sprawie rozwiązania umowy o pracę z dyrektorem Samodzielnego Publicznego Pogotowia Ratunkowego w Krośnie Andrzejem Jurczakiem. Andrzej Jurczak dyrektorem Pogotowia Ratunkowego w Krośnie był od 1998 roku.

Zwolniony dyscyplinarnie

Ewa Bukowiecka, rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Krośnie poinformowała, że przyczyną rozwiązania umowy o pracę jest art. 52 §1 pkt. 1 ustawy z dnia 26.06.1974 r. Kodeksu Pracy, czyli ciężkie naruszenie przez pracownika - Pana Andrzeja Jurczaka podstawowych obowiązków pracowniczych. Polegało ono na wykonywaniu dodatkowego zatrudnienia bez zgody Podmiotu Tworzącego.

Pełniąca obowiązki dyrektora

Zarząd Powiatu Krośnieńskiego powierzył od 9 czerwca na okres 6 miesięcy pełnienie obowiązków dyrektora Joannie Bukowczyk. Pełniąca obowiązki dyrektora do tej pory była zastępcą dyrektora Samodzielnego Publicznego Pogotowia Ratunkowego w Krośnie ds. technicznych.

Rada Społeczna za odwołaniem

Przed posiedzeniem Zarządu, Rada Społecznej Samodzielnego Publicznego Pogotowia Ratunkowego w Krośnie wydała pozytywną opinię w sprawie rozwiązania stosunku pracy z dyrektorem Andrzejem Jurczakiem. Z ośmiu członków Rady Społecznej, sześć osób głosowało za odwołaniem, jedna była przeciw, a jedna wstrzymała się od głosu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, opinia nie jest wiążąca dla Zarządu Powiatu.

Nikt nie miał pretensji

Odwołany dyrektor potwierdził, że w Samodzielnym Publicznym Gminnym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Miejscu Piastowym pracował od 2013 r., na co otrzymał zgodę od ówczesnych władz powiatu krośnieńskiego, a później i od obecnego Zarządu. Zaznacza jednocześnie, pracował tam trzy razy w tygodniu przez trzy godziny, od 15.00 do 18.00. I w żadnym wypadku nie kolidowało to z pracą na stanowisku dyrektora Samodzielnego Publicznego Pogotowia Ratunkowego w Krośnie, którą wykonywał od godz. 7.00 do 14.35.

- Pracę w Miejscu Piastowym wykonywałem na umowę – zlecenie. Do tej pory nikt nie miał do mnie żadnych pretensji, że pracuję sobie po południu. Jestem lekarzem, wykonywałem tą pracę i nie była ona konkurencyjna z pogotowiem - powiedział odwołany dyrektor.

Nie mogłem zostawić pacjentów

O zmianie stanowiska władz powiatu co do pracy w Miejscu Piastowym dyrektor Andrzej Jurczak został poinformowany 17 marca br.

- Byłem bardzo zdziwiony, tym bardziej, że mamy czas epidemii. Nie mogłem więc w kwietniu zostawić i „odłożyć na półkę” moich pacjentów. Były między innymi kontynuacje postępowań rentowych, L4, byli poumawiani pacjenci. Wszystko to wyjaśniłem w piśmie do starostwa - dodał.

Stwierdził, że argumentacja, iż zwiększyły się obowiązki w związku z rozszerzeniem działalności pogotowia jest bezpodstawna.

- Jak była druga czy trzecia fala koronawirusa udawało się załatwiać wiele spraw ze służbami wojewody, podkreślam służbami wojewody, by wszystko funkcjonowało, jak trzeba. Mam tutaj na myśli między innymi załatwianie tlenu, sprzętu, ochrony osobistej. Nie patrzyłem wtedy, że są to godziny popołudniowe lub nocne. Wszystko potrafiłem połączyć - podkreślił Andrzej Jurczak.

Szukanie sposobu zwolnienia

W jego ocenie jako osoba zatrudniona na umowę o pracę, powinien zostać wezwany z zapytaniem, dlaczego pracuje jako lekarz w innym podmiocie.

- Tutaj było inaczej. Do emerytury mam półtora roku i jestem w okresie ochronnym, więc zwolnić mnie można było jedynie dyscyplinarnie. Tak się też stało. Szukano sposobu, by mnie zwolnić, a nie ukarać na przykład upomnieniem lub naganą. Zwolniono mnie za nieposłuszeństwo. Jest to dla mnie bardzo przykre, tym bardziej że nigdy nie miałem zarzutów co do kierowania przeze mnie pogotowiem i podejmowanych decyzji. Jest mi przykro, że władze powiatu tak mnie potraktowały. Nie wiem, czym się zarząd kierował, żeby zabronić mi wykonywania mojego zawodu w godzinach zupełnie poza pracą dyrektora - powiedział były dyrektor.

Walka w sądzie

Dodał też, że dostaje bardzo dużo telefonów i sms-ów z poparciem.

- Będę walczył na drodze sądowej, odwołując się od tej decyzji, gdyż nie zasłużyłem na takie potraktowanie - dodał Andrzej Jurczak.