W czwartek (15 lipca) na skutek załamania pogody i wysokich fal, osoby będące na Jeziorze Solińskim nie mogły dotrzeć bezpiecznie do brzegu. Pomogli policjanci z patrolu wodnego.
W czwartek (15 lipca), policjanci z Polańczyka wraz z Bieszczadzkim Wodnym Ochotnicznym Pogotowiem Ratunkowym i funkcjonariuszami Państwowej Straży Pożarnej, dbali o bezpieczeństwo osób przebywających nad Jeziorem Solińskim.
Po południu, w rejonie Jeziora Solińskiego, nagle nastąpiło załamanie pogody, zerwał się silny wiatr tworząc na wodzie duże fale. Policjanci wraz z innymi funkcjonariuszami pomagali małym jednostkom pływającym dotrzeć bezpiecznie do brzegu, gdyż wysokie fale uniemożliwiały im samodzielne dobicie do przystani.

- Chwilę później, policjanci otrzymali informację, że do brzegu nie dotarła ostatnia jednostka pływająca. W związku z tym funkcjonariusze szybko udali się w rejon „małej wyspy” aby odnaleźć osoby, które mogły znajdować się na akwenie. Kiedy podpłynęli w rejon Polańczyka, zauważyli rowerek wodny, w którym znajdowały się dwie osoby, wołające o pomoc. Silny wiatr i duże fale, które wdzierały się na pokład, uniemożliwiały poruszanie się rowerkiem i spychały go w głąb jeziora - poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Lesku.

Podczas akcji ratunkowej, w burtę policyjnej łodzi uderzyła fala, w wyniku czego jeden z policjantów stracił równowagę i wpadł do wody. Na ratunek ruszył funkcjonariusz, który znajdował się na łodzi, chwycił kolegę za rękę i wciągnął go na pokład. Na szczęście nikomu nic się nie stało, wszyscy szczęśliwie dotarli do brzegu, a rowerek wodny do przystani.

Policjanci cały czas apelują o ostrożność i rozwagę.

- Sezon letni trwa w pełni, dlatego też apelujemy o ostrożność i zachowanie zdrowego rozsądku podczas wypoczynku nad wodą. Pamiętajmy, że woda to bardzo niebezpieczny żywioł. Korzystając ze sprzętu pływającego zakładajmy kamizelki ratunkowe, które są indywidualnym środkiem bezpieczeństwa - apelują policjanci.