Załamanie pogody sprawiło, że policyjni steromotorzyści i ratownicy Bieszczadzkiego WOPR w niedzielne popołudnie alarmowo wypłynęli na Jezioro Solińskie.
W niedzielę (18 lipca) po południu, nad bieszczadzkimi zalewami przechodziła gwałtowna burza. Policyjni steromotorzysci wspólnie z ratownikami Bieszczadzkiego WOPR alarmowo wypłynęli na Jezioro Solińskie, aby pomóc osobom, które pozostały na wodzie.
W okolicach Soliny, zauważyli rowerek wodny nabierający wody. Na pokładzie znajdowały się trzy osoby, usiłujące płynąć w stronę brzegu, jednak były spychane przez nawałnicę na środek jeziora. Funkcjonariusze podpłynęli do nich i pomogli im wejść na pokład policyjnej łodzi, a rowerek odholowali do przystani.

- Chwilę później patrol zauważył pusty rowerek wodny obijający się o brzegi Wyspy Małej. Gdy podpłynęli bliżej, usłyszeli wołanie o pomoc. Okazało się, że schronienia przed burzą szukało tam małżeństwo z dwójką dzieci w wieku 7 i 3 lat. Rodzina była przemoczona i przemarznięta, więc policjanci okryli ich swoimi suchymi koszulkami i poprosili ratowników WOPR o dowiezienie ciepłych kocy. Rodzina cała i zdrowa została odtransportowana do miejsca zamieszkania - poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Lesku.

Policja apeluje o rozwagę podczas wakacyjnego wypoczynku. Sprawdzajmy zawsze prognozy pogody, gdy wybieramy się nad jezioro lub w góry. Kiedy pogoda zaczyna się zmieniać, lepiej zrezygnować ze swoich planów i znaleźć bezpieczne schronienie.