W Sądzie Okręgowym w Krośnie trwa proces 40-letniego Dominika G. Mężczyzna został oskarżony przez Prokuraturę Rejonową w Krośnie o dwukrotne ugodzenie nożem młodszego brata.
Kolejna rozprawa przed sądem odbyła się 21 października. Miała na nią zostać przygotowana opinia uzupełniająca biegłego chirurga, w której miał się odnieść do dwóch wersji zdarzenia przedstawionych przez oskarżonego Dominika G. oraz jego brata Łukasza G. Według pierwszego z nich, doszło do przypadkowego zranienia podczas szarpaniny, gdy obaj stali. Z kolei zaatakowany 39-latek twierdzi, że do uderzeń nożem w szyję doszło w sposób umyślny, gdy Dominik G. siedział na nim okrakiem.

Jednak opinia uzupełniająca zawiera tylko kilka ogólnych zdań, a biegły nie odniósł się w niej do meritum sprawy. Zdaniem sądu, opinia nie spełnia w najmniejszym zakresie wymogów formalnych. - Biegły stwierdził jedynie, że nie jest w stanie odnieść się do rozbieżnych wersji przedstawionych przez braci. Nie wskazuje jednocześnie, z jakich powodów - podkreślił sędzia Jarosław Krysa.

Sąd uznał, że dodatkowe przesłuchanie biegłego przed sądem nie ma w tym wypadku żadnego sensu. Kolejną opinię wykona biegły chirurg z listy Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Zobowiązał się, że zrobi to w ciągu jednego miesiąca. - Ma odpowiedzieć między innymi na pytania pod jakim kątem mogły być zadane pchnięcia nożem, z jaką siłą, a w szczególności, czy możliwe jest wykluczenie jednej z wersji bądź wypowiedzenie się co do stopnia jej prawdopodobieństwa - dodał sędzia J. Krysa.

Do zdarzenia doszło 24 lutego tego roku w jednym z mieszkań bloku w Rymanowie-Zdroju zamieszkałym przez 94-letnią Józefę G. oraz jej dwóch wnuków: 40-letniego Dominika G. i 39-letniego Łukasza G. Zdaniem prokuratury, starszy z braci podczas sprzeczki dwukrotnie uderzył 39-latka nożem o długości ostrza 25,5 cm w szyję. Szybko udzielona pomoc medyczna uratowała mężczyźnie życie. W sądzie Dominik G. nie przyznał się do usiłowania zabójstwa swojego brata. Wyjaśnił, że gdyby chciał to zrobić, uderzyłby go przykładowo w serce i jednym ciosem przebił na wylot. Stwierdził, że po godzinie 21, gdy obydwaj byli już w domu, wywiązała się między nimi kłótnia, która przerodziła się w szarpaninę. Wówczas to, gdy się bronił przez atakiem Łukasza, doszło do przypadkowego zranienia nożem, który trzymał w ręce.

Z kolei Łukasz G. zeznał, że w pewnym momencie Dominik siadł mu na brzuchu, złapał za nóż i uderzył cztery razy w okolice szyi. Dodał, że nie były to mocne ciosy i zapewne brat nie chciał go zabić. Gdyby chciał to zrobić, to na przykład przeciąłby u tętnicę.

Podczas pierwszej rozprawy Łukasz G. przyznał, że to, co się stało, jest również trochę i jego winą. Obydwaj bracia pojednali się na sali sądowej, Łukasz wybaczył Dominikowi i podali sobie dłonie na zgodę.

Dominik G. jest tymczasowo aresztowany. Usiłowanie zabójstwa zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 8 lat do dożywocia.