W Sądzie Okręgowym w Krośnie trwa proces 54-letniego Piotra O. Prokuratura Rejonowa w Krośnie oskarżyła mężczyznę o usiłowanie zabójstwa współbiesiadników podczas libacji alkoholowej: 61-letniego Mariana W. i 26-letniego Sławomira Ś.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 14 marca tego roku w domu jednorodzinnym w Iwoniczu. Po godzinie 13 zjawili się w nim policjanci. Napastnik, 54-letni Piotr O. trafił w ręce funkcjonariuszy, a poszkodowanymi zajęły się załogi karetek pogotowia. 61-letni Marian W. został przewieziony do szpitala, gdzie trafił na blok operacyjny. Rany u 26-letniego Sławomira Ś. okazały się niegroźne. W chwili zdarzenia cała trójka była pijana. 54-latek miał około 2,5 promila alkoholu, Marian W. nieco ponad 2 promile, a Sławomir Ś. 1,2 promila.

Zarówno w trakcie śledztwa, jak i w sądzie, Piotr O. nie przyznał się do usiłowania zabójstwa kolegów. Cały czas twierdzi, że nie zaatakował ich nożem, a doszło jedynie do przepychanki i szarpaniny. Szczegółów jednak nie pamięta, bo był zbyt pijany.

Kolejna rozprawa odbyła się 31 października w Sądzie Okręgowym w Krośnie. Zeznawał na niej, w obecności biegłego psychologa, 26-letni Sławomir Ś. Młody mężczyzna od około 6 lat mieszka w drewnianym domu Mariana W. Obydwaj są osobami bezrobotnymi, bez prawa do zasiłku. Utrzymują się z prac dorywczych. Gospodarz zajmuje kuchnię, a 26-latek pokój. Jesienią 2017 r. dom częściowo się spalił i przez około 9 miesięcy mieszkali w Schronisku Brata Alberta w Krośnie. Tam poznali Piotra O.

- Mówił nam, że mieszkał w okolicach Rzeszowa, ale jego dom nie nadawał się do użytku i trafił do schroniska w Krośnie. Wspomniał też, że około 20 lat spędził w więzieniach za rozboje i kradzieże. Gdy wróciliśmy z Krosna do Iwonicza, Piotr O. pod koniec czerwca 2018 r. przyjechał do nas w odwiedziny - zeznawał w sądzie Sławomir Ś.

Miał być jedynie kilka dni, a mieszkał do listopada 2018 r. Później powiedział, że wyjeżdża do brata. - Od tamtego czasu, aż do 14 marca nie mieliśmy z nim kontaktu. Tego dnia, około godz. 11 przed południem, bez wcześniejszej zapowiedzi, przyjechał do naszego domu. Od początku było widać, że jest pod mocnym działaniem alkoholu. Miał chwiejny krok i bełkotliwą mowę. W plecaku przyniósł 2 butelki wódki i 7 piw - mówił 26-letni mężczyzna.

Na miejscu interweniowały załogi karetek pogotowia

Wszyscy zaczęli pić alkohol. Jak zeznał Sławomir Ś., 54-latek nagle, w trakcie rozmowy zaczął opowiadać, że jest ich bratem, że pochodzi z Zakonu Templariuszy i uratuje świat od złego. W pewnym momencie, niespodziewanie uderzył 26-latka w nos. Powiedział mu, że jest nikim, że jak chce, to może go zabić. - Nic mi się nie stało, tylko trochę mnie otumaniło. Po powrocie z łazienki otworzyłem sobie ponownie piwo a oni dalej pili wódkę. Piotr coś mówił, ale jego słowa były już dla nas niezrozumiałe. Po chwili stanął za mną i przyłożył mi nóż do szyi, mówiąc: "czy chcesz, żebym cię zabił"?. Ja mu odpowiedziałem: "rób, co chcesz". Wtedy przejechał mi nożem po szyi, powodując ranę. Nie zdawałem sobie jednak na początku z tego sprawy. Wcześniej pokazał mi ten nóż, nawet wziąłem go do ręki. Potem podszedł do Mariana i ostrzem noża, kilkakrotnie przejechał nim po ubraniu, tak jakby go ciął - opowiadał poszkodowany 26-latek.

Po chwili napastnik wrócił na wersalkę i jak gdyby nigdy nic, dalej pili z Marianem wódkę. Agresja "gościa" na tym się jednak nie skończyła. Gdy drugi raz zaatakował, Sławomir Ś. wybiegł z domu i zadzwonił na numer alarmowy 112. Była wtedy 13.23. Dyspozytorce powiedział, że pijany kolega chce ich zabić nożem. Po powrocie zastał siedzącego na krześle Mariana a Piotra na wersalce. - Gdy mnie zobaczył, powiedział do mnie: "kto to zrobił? Ja tego nie zrobiłem". Wtedy zobaczyłem u Mariana ranę ciętą szyi a w okolicy krtani zwisał mu kawałek skóry. Cały był zakrwawiony. Widząc to, zacząłem mu tamować dłońmi krew. Piotr cały czas siedział na wersalce i nic więcej nie mówił - relacjonował Sławomir Ś. w sądzie wydarzenia z 14 marca tego roku.

Odpowiadając na pytania sędziów, prokuratorki i obrończyni, 26-letni mężczyzna stwierdził, że Piotr O. wcześniej nie zachowywał się tak agresywnie. - Traktowaliśmy się jak koledzy i nie dochodziło do agresji, nasze relacje układały się "w miarę". Nie dochodziło również do rękoczynów między mną a Marianem W., ale w domu kłóci się każdy. Ja szanuję Mariana, że wziął mnie do domu. Całe życie miałem "pod górkę" - powiedział Sławomir Ś.

Na rozprawie 31 października zeznawał poszkodowany Sławomir Ś.Na rozprawie 31 października zeznawał poszkodowany Sławomir Ś.

Oskarżony zadając 26-latkowi pytania stwierdził, że przyjechał wcześniej i nocował u nich. - Na pewno dzień wcześniej cię nie było - ripostował Sławomir Ś.

Kolejną rozprawę zaplanowano na koniec listopada. Mają na niej zeznawać między innymi biegli psychiatrzy, którzy wydali ostatnią opinię w sprawie poczytalności Piotra O. Opinię o charakterze odniesionych przez Mariana W. i Sławomira Ś. obrażeń oraz mechanizmie ich powstania ma przygotować biegły lekarz.

Piotr O. przebywa w areszcie tymczasowym. Usiłowanie zabójstwa zagrożone jest karą pozbawienia wolności od lat 8 do dożywocia.

Piotr O. nie przyznaje się do usiłowania zabójstwa dwóch kolegów.