W Sądzie Okręgowym w Krośnie odbyła się rozprawa dotycząca ważności dodatkowych wyborów na wójta gminy Korczyna, które odbyły się 8 września 2019 r. Kolejny protest wyborczy wniósł Tadeusz Pelczar.
W październiku 2018 r. odbyły się wybory wójta gminy Korczyna. O stanowisko ubiegało się trzech kandydatów.

2 głosy różnicy

Do drugiej tury awansował dotychczasowy wójt Jan Zych, startujący z komitetu "W trosce o dobro wspólne" i Tadeusz Pelczar - kandydat Prawa i Sprawiedliwości.

W "dogrywce" 4 listopada Jan Zych uzyskał 2399 głosów, a Tadeusz Pelczar 2397. Z takim rozstrzygnięciem nie pogodził się Tadeusz Pelczar, który wniósł do Sądu Okręgowego w Krośnie protest wyborczy. Uważał, że w trakcie drugiej tury doszło do nieprawidłowości.

Wybory nieważne, mandat wygaszony

10 maja 2019 r. Sąd Okręgowy w Krośnie orzekł nieważność wyborów wójta gminy Korczyna przeprowadzonych 4 listopada i stwierdził wygaśnięcie mandatu wójta Jana Zycha. Nie oznaczało to jednak nowych wyborów w gminie. Sąd nakazał ponowne przeliczenie głosów w obwodowych komisjach nr 1 i 2 w Korczynie, nr 6 w Iskrzyni, nr 7 w Komborni oraz nr 9 w Węglówce, gdzie według sądu, doszło do naruszenia jednego z artykułów kodeksu wyborczego. Mówi on, iż wszystkie czynności obwodowej komisji wyborczej do spraw ustalenia wyników głosowania wykonywane są wspólnie przez członków komisji. Nie jest dopuszczalne tworzenie z członków grup roboczych, które wykonywałyby oddzielnie czynności po zakończeniu głosowania. Tymczasem w tych pięciu komisjach wyborczych, na dziesięć wszystkich, czynności związane z liczeniem głosów wykonywane były przez poszczególnych członków.

Według sądu, naruszenie przepisów było na tyle istotne zważywszy przede wszystkim na nieznaczną różnicę głosów między obydwoma kandydatami, że istniały podstawy do stwierdzenia, miało ono wpływ na wynik wyborów.

Do nieprawidłowości doszło na etapie ustalania wyników głosowania, więc sąd zdecydował, że należy ponownie przeliczyć głosy przez nowe komisje wyborcze powołane przez komisarza wyborczego.
Sąd odrzucił natomiast inne wnioski protestu zgłoszone przez Tadeusza Pelczara.

Wojewoda podkarpacki Ewa Leniart wygasiła z dniem 5 sierpnia 2019 r. mandat wójta gminy Korczyna Jana Zycha. 21 sierpnia na pełniącego funkcję wójta premier powołał Ryszarda Zamojcina.

Wójt wraca na stanowisko

Ponowne przeliczenie głosów w pięciu obwodowych komisjach odbyło się 8 września 2019 r. Komisje, w skład których wchodziło od siedmiu do jedenastu osób, sprawdzały i weryfikowały całą zabezpieczoną dokumentację wyborczą: listy wyborców, upoważnienia i przede wszystkim liczono głosy, czy rzeczywiście dobrze zostały zakwalifikowane 4 listopada ub. roku. Po ponownym przeliczeniu, okazało się, że Jan Zych wygrał ponownie z Tadeuszem Pelczarem różnicą dwóch głosów i mógł powrócić na stanowisko wójta.

Tadeusz Pelczar ponownie protestuje

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodził się Tadeusz Pelczar i 23 września wniósł kolejny protest wyborczy, twierdząc, że i tym razem wybory nie zostały przeprowadzone uczciwie i doszło do szeregu nieprawidłowości, które naruszają prawo i przepisy Kodeksu Wyborczego.

Pierwsza rozprawa odbyła się w Sądzie Okręgowym w Krośnie 18 czerwca 2020 r. Wcześniejsze terminy, z różnych powodów były odraczane.

Zmieniające się karty do głosowania

Pierwszym świadkiem, który zeznawał była kobieta, mąż zaufania Tadeusza Pelczara w II turze wyborów, 4 listopada 2018 r. w obwodowej komisji nr 2 w Korczynie. Przypomniała, że w pierwszej komisji do przeprowadzenia wyborów nie dostrzegła niczego niepokojącego, natomiast w przypadku drugiej, tej do ustalenia wyników, wspomniała o nieprawidłowościach, jakie zauważyła. Na pytanie sądu, czy zgłaszała jakieś uwagi co do pracy, to stwierdziła, że mąż zaufania ma prawo składać uwagi czy zastrzeżenia, a nie obowiązek.

- Ja z tego prawa nie skorzystałam - stwierdziła.

Nie była jednak obecna przy ponownym przeliczeniu głosów 8 września 2019 r. w komisji nr 2 w Korczynie. Wtedy jako mąż zaufania pracowała w komisji obwodowej w Węglówce.

- Po ponownym przeliczeniu głosów 8 września, Tadeusz Pelczar pokazał mi wydrukowane zdjęcia głosów nieważnych z obwodowej komisji nr 2. Nie pokryło się to z tym, co było 4 listopada 2018 r. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku było pięć głosów nieważnych, ale jeśli idzie o 4 listopada to dwie karty do głosowania były czyste bez żadnych zakreśleń, na jednej znak x na pana Pelczara a na pana Zycha zamalowana kratka jakby długopisem, na jednej fajka na pana Zycha a kratka na pana Pelczara pusta. Był też jeden głos sporny. Otóż był znak x, moim zdaniem linie krzyżowały się, ale niewyraźnie - tłumaczyła mąż zaufania Tadeusza Pelczara.

Jej zdaniem, w przypadku przeliczenia głosów 8 września sytuacja w przypadku pięciu głosów nieważnych była już inna.

- Jedna karta była czysta, choć powinno być dwie, tak jak po 4 listopada. Teraz druga karta była zapisana. Przy nazwiskach obydwu kandydatów był znak x. I tutaj rodzi się pytanie: czy to się samo zapisało? Takiego głosu nie było 4 listopada. Zniknął też głos sporny, zmienił się, było coś dopisane - stwierdziła świadek.

Wartość papieru toaletowego...

Dodała też, że gdyby od razu, na gorąco były przeliczone te głosy to wynik byłby wiarygodny.

- Dzisiaj, po tych wszystkich rozpakowywaniach i wypakowywaniach głosów, materiał wyborczy ma wartość papieru toaletowego - podkreśliła obrazowo kobieta.

Wspomniała też fakt, że 8 września, będąc mężem zaufania w komisji w Węglówce była zastraszana i musiała usunąć film, który nagrywała podczas pracy komisji.

- Chodziło o to, że jedna osoba miała być nieuprawnionym członkiem komisji. I ta osoba zdenerwowała się i kazała mi usunąć film. Nagranie usunęłam, ale musiałam też napisać oświadczenie, że nie użyję danych, że nigdy nie wypłyną. Straszyła mnie też postawieniem przed sądem - powiedziała mąż zaufania Tadeusza Pelczara.


Delegowana przez wójta

Drugim świadkiem była sekretarz gminy Korczyna. W proteście wyborczym padło stwierdzenie, że była osobą nieuprawnioną podczas otwierania pakietów z głosami. Opowiedziała sądowi, dlaczego tam się znalazła.

- Komisarz wyborczy przy pierwszym proteście został zobligowany do przedłożenia sądowi protokołów ręcznych z głosowania. Do przeprowadzenia tych czynności upoważnił w swoim imieniu urzędnika wyborczego w Korczynie. Powinni brać w nich udział też przewodniczący komisji obwodowych oraz pracownik urzędu. Byłam nim ja, wyznaczona przez wójta z racji pełnionej funkcji sekretarza gminy. Zgodnie z naszym regulaminem organizacyjnym, jestem też kierownikiem referatu organizacyjno-administracyjnego i pełnię bezpośredni nadzór nad pracownikiem, który zajmuje się archiwum. To właśnie tam były zdeponowane głosy i protokoły z wyborów - tłumaczyła sądowi sekretarz gminy Korczyna.

Jak dodała, jej obecność sprowadzała się tam jedynie do otwierania i zamykania drzwi i dopilnowania, by zostały zabrane jedynie te materiały, o które zwrócił się sąd.

- Później z tego powodu miałam nieprzyjemności, zostałam pomówiona przez wnioskodawcę w mediach społecznościowych i prasie lokalnej, że jako nieuprawniona osoba otwierałam pakiety wyborcze - mówiła w sądzie świadek.

Protokół z podpisami

Szczegółowe pytania świadkowi zadawał Tadeusz Pelczar. W odpowiedzi sekretarz stwierdziła między innymi, że nie posiadała upoważnienia wydanego przez Komisarza Wyborczego w Krośnie, a była tam z polecenia wójta. Na okoliczność wykonywanych czynności sporządzono protokół, gdzie wszystko opisano i opatrzono podpisami osób. Był tam również jej podpis. Dodała też że wszystkie czynności wykonywane były przez urzędnika wyborczego i przewodniczących obwodowych komisji wyborczych, a ona sama była tylko obecna przy nich.

Uchylane pytania

Część pytań zadawanych przez Tadeusza Pelczara była uchylana przez sąd, który kilkukrotnie zwracał uwagę, żeby dotyczyły one meritum sprawy, spraw związanych z wniesionym protestem wyborczym. Stanowisko sądu było jednak kwestionowane przez Tadeusza Pelczara, który próbował przedstawiać sądowi własną wykładnię obowiązujących przepisów.

- Bzdurą było wydanie zarządzenia przez wojewodę, w którym ograniczyła zakres przeprowadzania wyborów tylko do ponownego przeliczenia głosów. Ta wada zarządzenia skutkowała później nieprawidłowościami w komisjach, gdzie przewodniczący komisji z ramienia wójta ograniczali pracę komisji do przeliczenia głosów - powiedział Tadeusz Pelczar.

Przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Anna Pasterz odpowiedziała, że jeżeli składający protest wyborczy ma inne zdanie, to będzie mógł je zawrzeć w zażaleniu.

Ciąg dalszy nastąpi

Rozprawa została odroczona. Kolejny termin zaplanowano na II połowę lipca. Do tego czasu do sądu mają trafić oryginały kart do głosowania, których kopie znajdują się w aktach sprawy.