Prokuratura Rejonowa w Krośnie nadzoruje dochodzenie w sprawie przypadków znęcania się nad zwierzętami, do których dochodziło na terenie gminy Krościenko Wyżne.
Na początku grudnia ubiegłego roku inspektorzy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals otrzymali informację, że na terenie gminy Krościenko Wyżne mogło dojść do znęcania się nad psem. Końcem listopada samochód miał potrącić psa, a jego właścicielka, ponad 60-letnia kobieta, zabrała leżące i wyjące z bólu zwierzę do domu, zamiast zawieźć go do lekarza weterynarii.

Potrącony, cierpiący pies


Inspektorzy OTOZ Animals, którzy przybyli pod wskazany adres potwierdzili, że kobieta przetrzymuje cierpiące zwierzę. Stwierdziła, że nie miała czasu udać się do weterynarza, uznała też, że zwierzę „samo się wyleczy”. Pod naciskiem inspektorów, mieszkanka gminy Krościenko Wyżne udała się do weterynarza, gdzie zrzekła się czworonoga na rzecz OTOZ Animals. Pies doznał złamania miednicy oraz kości podudzia i konieczna była operacja. Według lekarza weterynarii był też wychudzony, miał anemię a także ogromną ilość pasożytów zewnętrznych i wewnętrznych.

Znęcanie się nad zwierzętami


O zdarzeniu poinformowana została Komenda Miejska Policji w Krośnie, która wszczęła dochodzenie w tej sprawie. W jego trakcie okazało się, że kobieta miała znęcać się również nad owczarkiem niemieckim trzymając go stale na łańcuchu w małej nieocieplonej budzie z dziurawym dachem i bez dostępu do wody pitnej. Nie zapewniła też psu opieki medycznej.
Mieszkanka gminy Krościenko Wyżne ma również zarzut znęcania się nad dwoma kotami w wieku 4 miesięcy i dwóch lat oraz dwumiesięcznym szczenięciem psa. Trzymała je w małym pomieszczeniu gospodarczym na posesji w pobliżu lasu. Wykazała to kolejna kontrola przeprowadzona przez pracownika OTOZ Animals, Urzędu Gminy Krościenko Wyżne i lekarza weterynarii.

Szczątki zwłok bydlęcych


- Kobieta utrzymywała zwierzęta w niewłaściwych warunkach bytowania, w nieprzystosowanym pomieszczeniu, w którym przechowywane były blachy, worki ze śmieciami, deski, puszki, szklane butelki oraz szczątki zwłok bydlęcych w stanie rozkładu. Ponadto zwierzęta nie miały dostępu do wody pitnej, do światła dziennego oraz bez właściwej wentylacji. Powietrze wewnątrz było wypełnione dużym stężeniem gazów gnilnych, woni moczu i odchodów. Nie zapewniła również psom i kotom opieki medycznej doprowadzając do inwazji świerzbowca usznego i zawansowanej inwazji pcheł - poinformowała Iwona Czerwonka-Rogoś, Prokurator Rejonowy w Krośnie.

Zwierzęta zostały przekazane pod opiekę do schroniska w Lesku.