Substancja gamma - butyrolaktonu (GBL) służy między innymi do produkcji tzw. pigułek gwałtu. O nielegalne jej nabycie i obrót w dużych ilościach zostali oskarżeni Maciej W. i Greta W. z powiatu sanockiego.
Proces Macieja W. i Grety W. toczy się w Sądzie Okręgowym w Krośnie. Na kolejnej rozprawie zeznawał świadek, 42-letni mężczyzna, który GBL kupował od firm zagranicznych a potem substancję sprzedawał w Polsce, również Maciejowi W. Jak ustaliła Prokuratura Regionalna w Gdańsku, od lipca 2015 r. do lipca 2016 r. mężczyzna sprzedał Maciejowi W. gamma - butyrolakton za ponad 124,5 tys. zł.

Świadek został skazany za to przez Sąd Okręgowy w Przemyślu w grudniu ub. roku na karę 5 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na lat 10 i grzywnę.
Świadek nawiązał kontakt z Maciejem W., jak pracował w branży zajmującej się przesyłkami listowymi i paczkami. W tym czasie dowiedział się, że mieszkaniec powiatu sanockiego handluje GBL. Z etykiety, którą przygotował klientowi wynikało, że był to środek do czyszczenia felg i nie można go spożywać.

- Wtedy stwierdziłem, że sam mógłbym tę substancję produkowaną w Niemczech zaoferować firmie Macieja W. Zaczerpnąłem też wiedzę na temat produktu i okazało się, że jest legalny, ale trzeba stosować tzw. kartę końcowego użytku. Maciej W. zgodził się i przez 2-3 lata sprzedawałem mu ten produkt. Wypełniałem też stosowną deklarację. Wszystko było legalnie, z fakturami - zeznawał świadek w sądzie.

Mówił też, iż sam także testował produkt na różnych przedmiotach, usuwając zabrudzenia na felgach czy ubraniach. - Nie wiedziałem, by wtedy środek był używany do innych celów - mówił 42-latek.
Po pewnym czasie firma Macieja W. zaczęła kupować towar u konkurencji, ze względu na cenę. Współpraca została przerwana na 1-2 lata. Gdy zaproponował niższą cenę, klient powrócił do współpracy ze świadkiem. Jak Macieja W. nie było w kraju, współpracował z jego żoną.

- Prowadząc swoją działalność zawsze upewniałem się, czy towar jest legalny i jakie trzeba wypełnić dokumenty. O tym, że gamma - butyrolakton jest substancją, której handel jest zabroniony dowiedziałem się w maju 2016 r. dzwoniąc do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Pytałem się, co mam zrobić z partią towaru, który zamówiłem, ale nie udzielono mi żadnej informacji. Powiedzieli mi tylko, że mam się jak najszybciej go pozbyć. Zakończyłem więc handel nim, również z panem W. - zeznawał świadek.

Z internetu zaczerpnął wtedy informacje o dwojakim przeznaczeniu GBL. Pierwsze to przemysłowe a drugie spożywcze. - Dowiedziałem się, że ludzie go spożywają, ale po co, to ja nie wiem - dodał 42-letni mężczyzna.

W grudniu 2016 r. przyjechała do niego policja i zażądała wszystkich dokumentów związanych ze sprzedażą GBL.

Na następnej rozprawie, prawdopodobnie pod koniec marca, w formie wideokonferencji z Sądem Okręgowym w Radomiu, ma być przesłuchany kolejny świadek.

Maciej W. został oskarżony o to, że częściowo i wspólnie w porozumieniu z Gretą W. 19-krotnie wziął udział w nielegalnym obrocie substancją GBL od lipca 2015 r. do lipca 2016 r. Substancję zakupił od Rafała O. za ponad 124,5 tys. zł. Ponadto pięciokrotnie, od lipca do grudnia 2016 r. nielegalnie sprowadził 1,8 tony GBL z Niemiec i Holandii. Towar ten kupił za około 80 tys. zł. Zdaniem prokuratury, również częściowo i wspólnie w porozumieniu ze swoją żoną wprowadził do obrotu od 1 lipca 2015 r. ostatnich dni kwietnia 2017 r. 492 kg GBL. Miało to nastąpić poprzez ponad 800 transakcji sprzedaży za 550 tys. zł. Także częściowo i wspólnie w porozumieniu z Gretą W. nielegalnie wprowadził do obrotu w Polsce od 1 lipca 2015 r. do 28 kwietnia 2017 r. nie mniej niż około 314 kg GBL. W tym przypadku sprzedał substancję 556 osobom za ponad 311 tys. zł.

Ostatni zarzut dotyczy nielegalnego wprowadzenia do obrotu w Polsce, w tym poprzez wewnątrzwspólnotową dostawę ze Słowacji od 6 czerwca do 28 września 2017 r., nie mniej niż 212 kg GBL. W tym okresie sprzedał substancję 11 osobom za ponad 60,8 tys. zł.

Greta W. została oskarżona o to, że wspólnie i w porozumieniu ze swoim mężem 11-krotnie od lipca 2015 r. do lutego 2016 r. wzięła udział w nielegalnym obrocie GBL, kupując u Rafała O. 1,2 tony tej substancji za ponad 73 tys. zł. Również z Maciejem W. nielegalnie wprowadziła do obrotu od 1 lipca 2015 r. do 20 marca 2016 r. nie mniej niż 198 kg GBL. Z ustaleń prokuratury wynika, że doszło do 351 transakcji sprzedaży na łączną kwotę ponad 216 tys. zł. Kobieta miała również nielegalnie wprowadzić do obrotu w Polsce od 1 lipca do 22 marca 2016 r. 83 kg GBL sprzedając go blisko 150 razy różnym osobom na łączną kwotę ponad 74 tys. zł.

Oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności do lat 15. Maciej W. przebywa w areszcie tymczasowym a jego żona odpowiada z wolnej stopy.