Zbrodnie w Bieszczadach. Proces byłego milicjanta i policjanta w sądzie w Krośnie [ZDJĘCIA]

Zbrodnie w Bieszczadach. Proces byłego milicjanta i policjanta w sądzie w Krośnie [ZDJĘCIA]
fot. Andrzej Józefczyk

W Sądzie Okręgowym w Krośnie ruszył proces byłego milicjanta i policjanta, 65-letniego Tadeusza P. Prokuratura Okręgowa w Krakowie oskarżyła go o najcięższe zbrodnie. Proces będzie się toczył przy drzwiach zamkniętych.

Zobacz zdjęcia
Prokuratura Okręgowa w Krakowie prowadziła śledztwo przeciwko Tadeuszowi P. Zostało ono wszczęte końcem 2020 roku. 65-letniemu mężczyźnie, byłemu milicjantowi i policjantowi służącemu w jednostkach na terenie byłego województwa krośnieńskiego prokuratura postawiła ostatecznie zarzuty popełnienia łącznie siedmiu przestępstw, w tym najcięższych zbrodni - dwóch zabójstw oraz usiłowania zabójstwa.

Dzisiaj (17 października) w Sądzie Okręgowym w Krośnie rozpoczął się proces Tadeusza P. Oskarżony, traktowany jako osoba niebezpieczna, został przyprowadzony na salę sądową przez funkcjonariuszy policji wyposażonych w broń automatyczną. Zanim jednak prokurator mógł odczytać akt oskarżenia, sąd musiał rozstrzygnąć kilka spraw proceduralnych.

Wcześniej zarówno prokurator, jak i obrońca oskarżonego oraz pełnomocnicy części oskarżycieli posiłkowych wnieśli o wyłączenie jawności rozprawy w całości. Strony argumentowały to między innymi faktem, iż w trakcie procesu będą ujawniane okoliczności dotyczące sfer intymnych i prywatnych oskarżonego i osób pokrzywdzonych.
Zbrodnie w Bieszczadach. Proces byłego milicjanta i policjanta w sądzie w Krośnie [ZDJĘCIA]
Po naradzie, sąd postanowił wyłączyć jawność rozprawy po odczytaniu aktu oskarżenia.

- Sąd uznał, że jawność rozprawy mogłaby naruszyć ważny interes prywatny pokrzywdzonych, świadków oraz ujawnionych osób, przeciwko którym prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w powiązanych sprawach - uzasadnił decyzję sądu, sędzia Arkadiusz Trojanowski, przewodniczący składu orzekającego.

Zarzuty aktu oskarżenia odczytał prokurator Tomasz Boduch z Wydziału I Śledczego Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

- Oskarżam Tadeusza P. o to, że w nocy z 12 na 13 grudnia 1985 roku w Polańczyku, będąc funkcjonariuszem milicji obywatelskiej, pełniąc funkcję zastępcy szefa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Lesku, działając w wyniku motywacji polegającej na chęci uniknięcia odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej za spowodowanie w stanie nietrzeźwości wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym w dniu 21 listopada 1985 roku w miejscowości Łączki, działając z zamiarem bezpośrednim zabójstwa pozbawił życia Krzysztofa P., funkcjonariusza milicji obywatelskiej - powiedział prokurator Tomasz Boduch.

Z ustaleń prokuratury wynika, iż Krzysztof P. posiadał wiedzę o rzeczywistych okolicznościach tego wypadku.

- Tadeusz P., wykorzystując stan nietrzeźwości Krzysztofa P., zepchnął go do Jeziora Solińskiego w rejonie pomostu służącego do cumowania łodzi zlokalizowanych przy ośrodkach wypoczynkowych Jawor i Siarkopol. Mężczyzna zmarł w wyniku utonięcia - dodał prokurator Tomasz Boduch.

Według prokuratury, Tadeusz P. pomiędzy 30 kwietnia, a 1 maja 1997 roku w miejscowości Wołkowyja, zamordował Marka P., dziennikarza z Sanoka.

- Będąc funkcjonariuszem policji, naczelnikiem Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Rejonowej Policji w Sanoku, działając w wyniku motywacji polegającej na chęci uniknięcia odpowiedzialności karnej za spowodowanie wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości w dniu 21 listopada 1985 roku w miejscowości Łączki, działając z zamiarem bezpośrednim zabójstwa, pozbawił życia Marka P. - stwierdził Tomasz Boduch.
Zbrodnie w Bieszczadach. Proces byłego milicjanta i policjanta w sądzie w Krośnie [ZDJĘCIA]
Prokurator dodał, że Marek P., będąc dziennikarzem, przygotowywał do publikacji materiały w sprawie tragicznego wypadku w miejscowości Łączki. Zdaniem Prokuratury Okręgowej w Krakowie, Tadeusz P., pod pozorem udzielenia mu wywiadu o okolicznościach wypadku, podstępnie zwabił Marka P. do domku letniskowego w miejscowości Wołkowyja, doprowadził go do stanu nietrzeźwości, a następnie udusił pokrzywdzonego.

Tadeusz P. został także oskarżony o to, że w Bytomiu, w okresie nie wcześniej niż od 1 stycznia 2015 roku do listopada 2016 roku usiłował pozbawić życia swoją żonę Ewę.
- Systematycznie dodawał do wypijanych przez nią napojów różnorodne leki psychotropowe, zaś jesienią 2016 roku, ale nie później niż 13 listopada, umieścił w jej papierosach rtęć. W przypadku ich wypalenia, z uwagi na wdychanie oparów rtęci, skutkowałoby jej śmiercią - mówił prokurator Tomasz Boduch.

Tadeuszowi P. zarzucono także popełnienie przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz czynów przeciwko wiarygodności dokumentów.
Oskarżony przebywa w tymczasowym areszcie. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Komentarze

stary dziad
Tacy ludzie sumienia nie posiadają. Oni uważają się za niewinnych.
Odpowiedz
Coo
Mnie by sumienie chyba by wykończyło.
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.